Menu

Warszawa

Miasto na wskroś mnie przeszywa

Karowa

varshava

Dziś spacerek ulicą Karową. Zaczyna się przy Krakowskim Przedmieściu (obok hotelu Bristol) a kończy przy Wisłostradzie. Nie jest to jednak ulica całkiem prosta, znajduje się bowiem na niej wiadukt - ślimak. Dawniej odbywały się na nim zawody kolarskie i samochodowe.

Kiedyś wyglądało to tak:

Sama nazwa ulicy pochodzi z XVIII wieku. Istniał tu wtedy zakład oczyszczania miasta. Wyjeżdżały stąd codziennie wozy do zbierania i wywożenia śmieci, a wozy te nazywane były karami.

Karowa nie jest ruchliwą ulicą. Więcej można spotkać na niej studentów z pobliskiego UW niż samochodów. Jest tu także  budynek o ciekawej architekturze. Co prawda odbiega od pozostałych, ale warto go pokazać.

Pod Pikadorem

varshava

Dziś, 29 listopada, mija 90 lat od dnia otwarcia kawiarni poetyckiej "Pod Pikadorem". Pierwszą lokalizacją tej kawiarni była kamienica na Nowym Świecie 57 (dziś mamy tam sklep z butami). Ale wisi także tablica pamiątkowa:

Oto jak dziś wygląda kamienica:

 

Organizatorem kawiarni był Tadeusz Raabe, natomiast pierwszymi założycielami byli Antoni Słonimski, Julian Tuwim i Leszek Sarafinowicz (znany jako Jan Lechoń). Całą ideę kawiarni najlepiej oddaje odezwa pikadorczyków, wydana w dniu jej otwarcia:

RODACY!

Robotnicy, żołnierze, dzieci, starcy, ludzie, kobiety, inteligenci i pisarze dramatyczni! Dnia 29 listopada w piątek o godz. 9 wieczór otwiera się: Pierwsza Warszawska Kawiarnia Poetów "POD PICADOREM", Nowy Świat Nr 57. Sumienie młodej Warszawy artystycznej! Wielka Kwatera Armii Zbawienia Polski od całej współczesnej literatury ojczystej. Codziennie od 9-11 wielki turniej poetów, muzyków, malarzy. 

MŁODZI ARTYŚCI WARSZAWSCY

ŁĄCZCIE SIĘ!!!

Samoobrona materialna poetów przed wyzyskiem wydawców, dyrektorów teatrów itp. kabaretów. 

WOLNA ESTRADA!!! 

Precz z teatrem ROZMAITOŚCI i z LOURSEM,

Precz z Tow.  ZACHĘTY SZTUK PIĘKNYCH,

Precz z FILHARMONIĄ i "STYLOWYM". 

Niech żyje wejście za 5 marek "POD PICADORA",

Niech żyje Komitet Wykonawczy KAWIARNI POETÓW! 

Niech żyje LESZEK SARAFINOWICZ!

Niech żyje ANTONI SŁONIMSKI!

Niech żyje JULIAN TUWIM! 

REGULAMIN I CENNIK PIKADORA 

§1. 

Nie wolno wprowadzać psów.

§2. 

Wejście dla dorosłych - mk 5. Młodzież szkolna od lat 16 - 20 - mk 10. Dzieci od lat 8 do 16 - mk 15, od lat 4 - 8 - mk. 25. Dzieci do lat 4 - mk 35. Każda dorosła osoba ma prawo wprowadzać dowolną ilość dzieci przy piersi - za dopłatą mk 50 od sztuki bez różnicy płci, wyznania i narodowości.  

§3. 

Wszelkie targi z kasjerką o cenę biletu są bezskuteczne. Pożądane wysokie naddatki. Za jakieś tam głupie 10 lub 15 mk naddatku - dziękujemy. Obejdzie się!

 §4.

Poeci z "Pod Pikadora" udzielają w przerwach między poszczególnymi występami audjencyj. Odnośne podania należy składać dzień wcześniej w kancelarii kawiarni. Opłata za audiencję:  

a) Zwyczajna rozmowa (od 3 do 5 minut) z prawem podania ręki - mk 50;

b) Objaśnianie przeczytanego utworu - mk 75;

c) Ofiarowanie rękopisu :

1) bez dedykacji mk 150,

2) z dedykacją mk 500.

Uwaga: Za dodanie w dedykacji słowa "kochanemu" - mk 100.

Propozycje matrymonialne - tylko w czwartki.

Uwaga 1: Poeta Tuwim podobnych zgłoszeń nie przyjmuje.

Uwaga 2: Do pozostałych mogą się zgłaszać tylko interesantki posiadające przeszło 75000 mk posagu (bez różnicy płci, narodowości i wyznania).  

 §5.

Każdy z gości obowiązany jest spoglądać na poetów z odpowiednim szacunkiem. Obelżywe okrzyki i bicie poetów krzesłami, laskami lub tzw. rękoma uważamy za niedopuszczalne ze względu na ekonomię czasu w programie.  

§6.

Zabrania się wstępu do kawiarni:   

a) osobom w stanie nazbyt trzeźwym;

b) recydywistom na polu literatury i malarstwa;

c) znajdującym się na czarnej liście;

d) osobom w stanie odmiennym;

e) członkom Rady Regencyjnej;

f) panu mecenasowi Józefowi Kuśmidrowiczowi.  

§7.

Odgadywanie rymów podczas czytania wierszy surowo wzbronione.  

§8.

Satysfakcyj honorowych Zarząd Kawiarni nie udziela. 

 §9.

Nosze ratunkowe i karetka pogotowia na miejscu.  

§10.

Zabrania się wszelką nieczystość.  

 

Projekt afisza wykonany przez Antoniego Słonimskiego:

 

Dekoracje wnętrza kawiarni wykonali Romuald Kamil  Witkowski i Aleksander Świdwiński. Jak pisał Tuwim w 1926 roku:

"Osiem lat temu wnętrze "Pikadora" było rewolucyjną manifestacją artystyczną. Ściany obmalowane przez Świdwińskiego i Witkowskiego szalały barwami, skłębieniem półpostaci i ćwierćtwarzy, dwułomów i sześciodachów, świadczyły o nowym patrzeniu, dawały perspektywę w ruchu i niespodziane wyskoki myśli malarskiej w strzępach i fragmentach rzeczywistości. Futuryzm! Nowa sztuka! Jakże dziś uprzykrzone i jak wtedy nowe i pociągające było to wszystko! "

Na koniec jeszcze tylko szkic dekoracji zrobiony przez Witkowskiego:

 

Powiśle

varshava

W XIX wieku Powiśle było dzielnicą zupełnie inną niż jest dziś. Mieszkali tu niewykwalifikowani robotnicy, biedota, kobiety lekkich obyczajów. Bardzo sugestywnie przedstawił to w "Lalce" Bolesław Prus. Tu można zobaczyć jak na ekrany wizję Prusa przełożył Jerzy Has.

Należy  pamiętać, że była to dzielnica przemysłowa, znajdowała się tu rządowa fabryka maszyn, gazownia, warsztaty żeglugi parowej, garbarnie i browarnie a więc życie koncentrowało się tu na pracy, a dzielnica miała też dobre strony.

,

Gazownia, źródło:http://www.powisle.waw.pl/galeria/displayimage.php?album=11&pos=2

 

Obecnie Powiśle składa się z Solca, Powiśla właściwego i Mariensztatu. Dzieje się tam tyle,że na pewno jeszcze nie raz będę  pisać o tej dzielnicy.

Z jednej strony domy:

Z drugiej rzeka:

Dziś chcę skupić się na nowych inwestycjach. Zaczyna się robić na Powiślu coraz bardziej ekskluzywnie. Za kilka lat będzie tu Centrum Nauki Kopernik. Budują się nowe osiedla. Praca wre!

Jelonek

varshava

Podwórka na ulicy Nowy Świat kryją w sobie wiele niespodzianek. Jedną z nich jest jelonek, który stoi w podwórku  pod numerem 35. Przyjechał do Warszawy w latach czterdziestych, gdy z całej Polski zwożono cegłę na odbudowę miasta. Przywieziono go z majątku na Dolnym Śląsku i stoi sobie spokojnie do dziś.

 

Kopernik

varshava

Pomnik Mikołaja Kopernika został odsłonięty 11 maja 1830 roku. Jego autorem był Duńczyk, Bertel Thordvaldsen. Kopernik trzyma w jednej ręce cyrkiel, a w drugiej astrolabium.

Astrolabium zostało skradzione w lipcu 2008 roku. Na szczęćcie sprawcę schwytano nazajutrz po wydarzeniu i Kopernik już z powrotem trzyma w dłoni swoją pomoc naukową.

 W czasie drugiej wojny światowej  Kopernik został najpierw przemieniony w Niemca, tablica: "Mikołajowi Kopernikowi Rodacy" została zastąpiona przez niemieckojęzyczną. Tablicę tę oderwał Aleksy Dawidowski (co dokładnie opisane jest w "Kamieniach na szaniec" Aleksandra Kamińskiego). W 1944 roku pomnik został strącony z cokołu i przeznaczony na złom. Na szczęście ocalał przed przetopieniem.

źródło:

W tle widnieją ruiny największej przedwojennej kamienicy warszawskiej: wzniesionego w latach 1844 - 1846 domu interesów Andrzeja Zamoyskiego. (architektem był Henryk Marconi).

W maju 2007 roku, po remoncie jaki miał miejsce na Krakowskim Przedmieściu, otoczono Mikołaja Kopernika układem słonecznym. Na wprost uczonego znajduje się Słońce otoczone planetami: Merkury, Wenus, Ziemia z Księżycem, Mars, Jowisz i Saturn.

Cytadela

varshava

Pozostańmy jeszcze przez chwilę na Żoliborzu i przenieśmy się pod mury cytadeli. Projekt jej budowy powstał w 1832 roku, po powstaniu listopadowymm i klęsce Polaków w wojnie polsko - rosyjskiej 1831 - 1832. Jako lokalizację wybrano najwyższe wzniesienie na terenie Warszawy, a cytadela miała pełnić głównie funkcje obronne. Przy budowie zatrudniano głównie więźniów kryminalnych i robotników sprowadzonych z Rosji. Kosztami obciążono warszawski magistrat. Na potrzeby fortyfikacji wyburzono wiele domów, a 15 tys. okolicznych mieszkańców zostało wysiedlonych.

Cytadela kojarzy się Polakom głównie z prześladowaniami, tutaj stracono między innymi Romualda Traugutta, tutaj przez jakiś czas w celi przebywał Józef Piłsudski. Przed Bramą Straceń znajduje się symboliczny cmentarz.

 

Ja jednak chcę porzucić ten martyrologiczny ton i pokazać, że dziś to miejsce ma zupełnie inny charaker.  Obecnie cytadela należy do wojska, ale mieści się tu mnóstwo instytucji cywilnych, takich jak na przykład Europejska Akademia Sztuk. W przyszłości powstanie tu zapewne nowa siedziba Muzeum Wojska Polskiego. Muzeum ma mieć czerdzieści tysięcy metrów kwadratowych powierzchni wystawowej, początek tej inwestycji będzie miał miejsce prawdopodobnie w 2009 lub 2010 roku.

 Warto udać się w te okolice na spacer, polecam to zwłaszcza osobom nie lubiącym tłumów, bo nawet w słoneczne, niedzielne popołudnie nie spotka się tu wielu osób. Tym bardziej, że już za kilka lat nie będzie tu panował taki spokój i cisza - w ramach inwestycji zostanie dobudowana sieć dojazdów i parkingów. 

 Podobno właściciele okolicznych cegielni zrobili fortuny w czasie budowy.

Park im. Żeromskiego - Alina

varshava

Kiedy wspomina się o Parku nie można zapomnieć o fontannie, która znajduje się tuż za wejściem przez bramę od Placu Wilsona. Autorem projektu jest Henryk Kuna. Dziewczyna z dzbanem, zwana potocznie "Aliną" staje się powoli symbolem Żoliborza.

Park im. Żeromskiego

varshava

Jest niewielki, ale bardzo urokliwy i można powiedzieć, że to mój ulubiony park w Warszawie. W okresie dwudziestolecia międzywojennego nie można było mówić, ze Żoliborz jest zielony. Kiedy rozpoczęto budowę pierwszych domów w tej częsci miasta nie było prawie żadnych drzew. Powodem takiego stanu rzeczy była pobliska Cytadela, która pełniła funkcje wojskowe i obronne, toteż w jej okolicy teren miał być płaski, bez żadnych przeszkód terenowych, aby z dala można było zobaczyć nadciągające obce wojska.

Aby zmienić tę sytuację zaczęto sadzić zieleń w każdym dostępnym do tego celu miejscu. W roku 1929 zasadzono też pierwsze drzewka w dzisiejszym parku im. Żeromskiego:

żródło:

Źródło: T. Pawłowski, J. Zieliński, Żoliborz, Rosner & Wspólnicy, Warszawa 2008, s.230

Oficjalnie park powstał w 1930 roku z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Żoliborza. Prace przy jego budowie podjęło około 600 bezrobotnych co miało wielkie znaczenie w czasach kryzysu gospodarczego. W 1932 roku odbyło się uroczyste sadzenie 300 klonów. Park był (i jest nadal) ogrodzony, strzeżony i zamykany na noc. Zimą na terenie parku urządzano lodowisko, które wieczorami było oświetlone, łyżwiarzom towarzyszyła muzyka, mieli do dyspozycji ogrzewaną szatnię, wypożyczalnię łyżew i bufet z ciepłymi napojami. Atrakcją była też trasa dla saneczkarzy: można było jechać ze szczytu wału aż w dół do bramy od ulicy Krasińskiego. Jeśli brama była otwarta mozna było dojechac w kierunku Wisły  aż do ulicy Kamedułów (dziś Gwiaździsta) ponieważ nie było tam żadnego ruchu samochodowego.

Dziś w parku co prawda nie ma lodowiska, ale za to jest fantastyczny plac zabaw dla dzieci (bezpieczny, z mnóstwem atrakcyjnych sprzętów) na który wiele osób, korzystając z dogodnego dojazdu metrem, przyjeżdża z całej Warszawy.

Na zdjęciach Park jesienną porą.

 

 

Ulica Kubusia Puchatka

varshava

Równolegle do ulicy Nowy Świat znajduje się, bardzo cicha w porównaniu z ulicami, z którymi sąsiaduje - ulica Kubusia Puchatka. Do niedawna nie działo się tam prawie nic. W ostatnim czasie otwarto holenderską kawiarnię "Lente" (co znaczy "Wiosna") - a dzięki inicjatywie jej właścicieli odbyło się tam holenderskie święto. We wrześniu natomiast miała miejsce akcja "Uwolnić Kubusia Puchatka", której celem było wskazanie prawdziwego Kubusia.

A jaki jest ten prawdziwy? Otoż nie ten narysowany przez Disneya, a ten, który pojawił się w ksiązce A.A. Milne, ilustrowanej przez Ernesta H. Sheparda. I taki właśnie jest Kubuś Puchatek na swojej warszawskiej ulicy.

Sama historia ulicy jest interesująca. Osiedle Kubusia Puchatka zbudowano w latach 1949 - 1956 pod kierownictwem głównego projektanta odbudowy Nowego Światu, inżyniera Zygmunta Stępińskiego.  Nazwę dla tej ulicy wymyśliły dzieci. Warto też wiedzieć, że na tej ulicy nie ma żadnego numeru - budynki są bowiem przypisane ulicy Wareckiej.

Jeśli kiedyś zbyt długo będzie padał deszcz należy udać się na ulicę Kubusia Puchatka. W bramie, która znajduje się nad ulicą Warecką, przecinającą ulicę Kubusia Puchatka w poprzek, można jednym ruchem poprawić pogodę:)

warszawska jesień

varshava

Warszawska jesień nie kończy się wraz z zamknięciem festiwalu, a wręcz przeciwnie, dopiero wtedy się zaczyna. Tak w jesiennym, popołudniowym słońcu wygląda lewy brzeg miasta na przełomie września i października.

© Warszawa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci