Menu

Warszawa

Miasto na wskroś mnie przeszywa

Cytadela

varshava

Pozostańmy jeszcze przez chwilę na Żoliborzu i przenieśmy się pod mury cytadeli. Projekt jej budowy powstał w 1832 roku, po powstaniu listopadowymm i klęsce Polaków w wojnie polsko - rosyjskiej 1831 - 1832. Jako lokalizację wybrano najwyższe wzniesienie na terenie Warszawy, a cytadela miała pełnić głównie funkcje obronne. Przy budowie zatrudniano głównie więźniów kryminalnych i robotników sprowadzonych z Rosji. Kosztami obciążono warszawski magistrat. Na potrzeby fortyfikacji wyburzono wiele domów, a 15 tys. okolicznych mieszkańców zostało wysiedlonych.

Cytadela kojarzy się Polakom głównie z prześladowaniami, tutaj stracono między innymi Romualda Traugutta, tutaj przez jakiś czas w celi przebywał Józef Piłsudski. Przed Bramą Straceń znajduje się symboliczny cmentarz.

 

Ja jednak chcę porzucić ten martyrologiczny ton i pokazać, że dziś to miejsce ma zupełnie inny charaker.  Obecnie cytadela należy do wojska, ale mieści się tu mnóstwo instytucji cywilnych, takich jak na przykład Europejska Akademia Sztuk. W przyszłości powstanie tu zapewne nowa siedziba Muzeum Wojska Polskiego. Muzeum ma mieć czerdzieści tysięcy metrów kwadratowych powierzchni wystawowej, początek tej inwestycji będzie miał miejsce prawdopodobnie w 2009 lub 2010 roku.

 Warto udać się w te okolice na spacer, polecam to zwłaszcza osobom nie lubiącym tłumów, bo nawet w słoneczne, niedzielne popołudnie nie spotka się tu wielu osób. Tym bardziej, że już za kilka lat nie będzie tu panował taki spokój i cisza - w ramach inwestycji zostanie dobudowana sieć dojazdów i parkingów. 

 Podobno właściciele okolicznych cegielni zrobili fortuny w czasie budowy.

Park im. Żeromskiego - Alina

varshava

Kiedy wspomina się o Parku nie można zapomnieć o fontannie, która znajduje się tuż za wejściem przez bramę od Placu Wilsona. Autorem projektu jest Henryk Kuna. Dziewczyna z dzbanem, zwana potocznie "Aliną" staje się powoli symbolem Żoliborza.

Park im. Żeromskiego

varshava

Jest niewielki, ale bardzo urokliwy i można powiedzieć, że to mój ulubiony park w Warszawie. W okresie dwudziestolecia międzywojennego nie można było mówić, ze Żoliborz jest zielony. Kiedy rozpoczęto budowę pierwszych domów w tej częsci miasta nie było prawie żadnych drzew. Powodem takiego stanu rzeczy była pobliska Cytadela, która pełniła funkcje wojskowe i obronne, toteż w jej okolicy teren miał być płaski, bez żadnych przeszkód terenowych, aby z dala można było zobaczyć nadciągające obce wojska.

Aby zmienić tę sytuację zaczęto sadzić zieleń w każdym dostępnym do tego celu miejscu. W roku 1929 zasadzono też pierwsze drzewka w dzisiejszym parku im. Żeromskiego:

żródło:

Źródło: T. Pawłowski, J. Zieliński, Żoliborz, Rosner & Wspólnicy, Warszawa 2008, s.230

Oficjalnie park powstał w 1930 roku z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Żoliborza. Prace przy jego budowie podjęło około 600 bezrobotnych co miało wielkie znaczenie w czasach kryzysu gospodarczego. W 1932 roku odbyło się uroczyste sadzenie 300 klonów. Park był (i jest nadal) ogrodzony, strzeżony i zamykany na noc. Zimą na terenie parku urządzano lodowisko, które wieczorami było oświetlone, łyżwiarzom towarzyszyła muzyka, mieli do dyspozycji ogrzewaną szatnię, wypożyczalnię łyżew i bufet z ciepłymi napojami. Atrakcją była też trasa dla saneczkarzy: można było jechać ze szczytu wału aż w dół do bramy od ulicy Krasińskiego. Jeśli brama była otwarta mozna było dojechac w kierunku Wisły  aż do ulicy Kamedułów (dziś Gwiaździsta) ponieważ nie było tam żadnego ruchu samochodowego.

Dziś w parku co prawda nie ma lodowiska, ale za to jest fantastyczny plac zabaw dla dzieci (bezpieczny, z mnóstwem atrakcyjnych sprzętów) na który wiele osób, korzystając z dogodnego dojazdu metrem, przyjeżdża z całej Warszawy.

Na zdjęciach Park jesienną porą.

 

 

Ulica Kubusia Puchatka

varshava

Równolegle do ulicy Nowy Świat znajduje się, bardzo cicha w porównaniu z ulicami, z którymi sąsiaduje - ulica Kubusia Puchatka. Do niedawna nie działo się tam prawie nic. W ostatnim czasie otwarto holenderską kawiarnię "Lente" (co znaczy "Wiosna") - a dzięki inicjatywie jej właścicieli odbyło się tam holenderskie święto. We wrześniu natomiast miała miejsce akcja "Uwolnić Kubusia Puchatka", której celem było wskazanie prawdziwego Kubusia.

A jaki jest ten prawdziwy? Otoż nie ten narysowany przez Disneya, a ten, który pojawił się w ksiązce A.A. Milne, ilustrowanej przez Ernesta H. Sheparda. I taki właśnie jest Kubuś Puchatek na swojej warszawskiej ulicy.

Sama historia ulicy jest interesująca. Osiedle Kubusia Puchatka zbudowano w latach 1949 - 1956 pod kierownictwem głównego projektanta odbudowy Nowego Światu, inżyniera Zygmunta Stępińskiego.  Nazwę dla tej ulicy wymyśliły dzieci. Warto też wiedzieć, że na tej ulicy nie ma żadnego numeru - budynki są bowiem przypisane ulicy Wareckiej.

Jeśli kiedyś zbyt długo będzie padał deszcz należy udać się na ulicę Kubusia Puchatka. W bramie, która znajduje się nad ulicą Warecką, przecinającą ulicę Kubusia Puchatka w poprzek, można jednym ruchem poprawić pogodę:)

warszawska jesień

varshava

Warszawska jesień nie kończy się wraz z zamknięciem festiwalu, a wręcz przeciwnie, dopiero wtedy się zaczyna. Tak w jesiennym, popołudniowym słońcu wygląda lewy brzeg miasta na przełomie września i października.

© Warszawa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci