Miasto na wskroś mnie przeszywa
statystyka PustaMiska - akcja charytatywna
wtorek, 31 sierpnia 2010

Wśród wielu interesujących obiektów na ulicy Krasińskiego nie można przejść obojętnie wobec niepozornie wyglądającego domu. Mieszkał w nim człowiek niezwykły - Mariusz Zaruski. Trudno w jednym zdaniu napisać czym się zajmował przez całe swoje, dość długie życie, więc wymienię tylko po kolei, że był malarzem, fotografikiem, poetą, żeglarzem, podróżnikiem, legionistą, ułanem, założycielem Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, generałem Wojska Polskiego... i wieloma innymi, niewymienionymi tu sprawami się zajmował.

Tacy bowiem ludzie mieszkali (i w dużej mierze nadal mieszkają) na Żoliborzu. Gdy piszę te słowa przypomina mi się felieton Daniela Passenta zasmuconego zasłyszanym słownictwem żoliborskim, który skomentował to w ten sposób: "zadzwonił do mnie pewien inteligent żoliborski, żeby poinformować, że w naszej dzielnicy panuje rozczarowanie (...)" Bo jak zwykło się mowić na Pięknym Brzegu? Autor wyjaśnia:  "Na Żoliborzu nie mówi się o pierdołach, tylko elegancko, o drobiazgach, o szczegółach, o błahostkach, czy wręcz o imponderabiliach. Obywatel nie mówi do obywatela spieprzaj, tylko ustąp, posuń się, wyjdź, a do starszych ludzi nikt nie zwraca się per „dziadu”. Nie wyobrażam sobie, żeby znani Żoliborzanie – Wajda, Zanussi, Piesiewicz, Blikle – w ogóle znali takie wyrażenia."

I tego się trzymajmy, żeby cieszyć się naszym pięknym językiem zamiast się za niego wstydzić;-)

sobota, 28 sierpnia 2010

Jedyna w Warszawie nekropolia przeznaczona dla osob wyznania prawosławnego znajduje się na Woli, przy ulicy Wolskiej 140. Przed powstaniem tej nekropolii osoby prawoslawne chowane były na cmentarzu ewangelicko - augsburskim i na Powązkach. Historia tego miejsca jest niezwykle interesująca.

Dzwonnica wzniesiona w 1931 r.:

Cmentarz został utworzony w 1834 r. Wybór miejca miał także polityczne przyczyny - tutaj w czasie powstania listopadowego toczyły się kilka lat wczesniej walki o redutę. Pierwsze groby pojawiły się w roku 1836, choć oficjalne poświęcenie miało miejsce dopiero w 1841 r. Cmentarz podzielono na cztery kwatery, w których chowano ludzi w zależności od ich statusu społecznego (a podobno wszyscyśmy równi wobec śmierci). Od lat 50. XIX wieku cmentarz zaczął się rozrastać. W drugiej polowie XIX wieku był uznawany za jeden z najpiękniejszych w Warszawie. W ówczesnych przewodnikach pisano o pięknych alejach, pomnikach i wspaniale utrzymanych klombach.

Jednak w czasie pierwszej wojny światowej miejsce zostało opuszczone przez duchowienstwo prawosławne i do 1919 r. uległo dewastacji. Po wojnie zmieniły się granice cmentarza, przywrócono bowiem obok parafię rzymskokatolicką. Część grobów przeniesiono co zaburzyło wcześniej istniejącą harmonię.

W czasie drugiej wojny światowej bomby szczęśliwie ominęly to miejsce. Na cmentarzu prawoslawnym mieścił sie punkt opatrunkowy. Miejsce było też świadkiem rzezi Woli: hitlerowcy rozstrzelali tu 60 osób cywilnych i ponad setkę dzieci, które mieszkały w przytułku przy cerkwii.

Po wojnie, ze względów finansowych zdecydowano się na pochówek katolicki. Ze wzgledu na ten fakt co roku w listopadzie odbywają się tu nabożenstwa ekumeniczne. Cmentarz nie jest juz dziś tak pięknie zadbany jak w XIX wieku, lecz panuje tu niepowtarzalna atmosfera. Znajduje się tu około kilkuset nagrobków o wysokiej wartości artystycznej, są tu też pomniki poświęcone żołnierzom Ukrainskiej Republiki Ludowej i wystawiony w zeszłym roku pomnik poświecony ofiarom Wielkiego Głodu na Ukrainie.

Cerkiew św. Jana Klimaka powstała z fundacji arcybiskupa Hieronima Egzemplarskiego na pamiątkę jego syna Jana, który zmarł w 1902 r. Miała pełnić zadania świątyni pomocniczej wobec parafialnej cerkwi Włodzimierskiej Ikony Matki Bożej. Wzniesienie świątyni i otaczającego ją ogrodzenia całkowicie sfinansował prawosławny hierarcha. Oficjalne poświęcenie miało miejsce 15 października 1905 r. (tego dnia miał miejsce pogrzeb syna arcybiskupa, który sam zmarł... 2 tygodnie później). Cerkiew szczęśliwie przetrwała tzw. akcję rewindykacji cerkwii prawosławnych prowadzoną w dwudziestoleciu międzywojennym, podczas której burzono budynki sakralne wzniesione przez Rosjan.

We wrześniu 1939 r. świątynia  stanowiła schronienie dla ludności cywilnej. Jednak w czasie rzezi Woli zamordowano  tu proboszcza, kapłana z rodziną i wiele innych osób. Miejsce zostało opuszczone aż do 1945 r., choć jeszcze wielokrotnie służyło ludności za kryjówkę, zwłaszcza podczas powstania warszawskiego. W latach 1945 - 1977 usunięto część zniszczeń wojennych.

Bardzo ciekawa jest architektura budynku, wzorowana na XVII-wiecznej rosyjskiej architekturze sakralnej. Cerkiew została wzniesiona na planie krzyża łacińskiego z kamienia, obłożonego jasną cegłą. Całość wieńczy pojedyncza cebulasta kopuła z krzyżem. Cerkiew jest dwukondygnacyjna, na każdym piętrze znajdują się niezależne od siebie pomieszczenia religijne. A wnętrze olśniewa i onieśmiela swoim bogactwem...

15:24, varshava , Wola
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 23 sierpnia 2010

W 1935 r. wydany przez Juliana Tuwima "Polski słownik pijacki" sam autor opatrzył wstępem, w którym zaznaczył, że nasz "wolny, trzydziestomilionowy naród, posiada skromnie licząc pięć milionów zawołanych pijaków". Nie da się ukryć, że w Polsce wódka i wszelkie inne trunki zawsze cieszyły się uznaniem, dlatego też bardzo ważna była zawsze w stolicy Warszawska Wytwórnia Wódek "Koneser", która znajduje się na Ząbkowskiej 27/31.

Dzięki działalności polsko - rosyjskiego Warszawskiego Towarzystwa Oczyszczania i Sprzedaży Spirytusu fabryka zostala wybudowana w 1897 r., a jej właściciele zobowiązali się wobec władz, że będzie się tu oczyszczało rocznie milion wiader spirutusu. Pierwotnie fabryka nazywała się Rektyfikacją Warszawską na Pradze. Następnie, gdy ustanowiono Polski Monopol Spirytusowy - "Monopolem" (i ta własnie nazwa do dziś funkcjonuje w języku potocznym wielu mieszkańców Warszawy).

Rozkwit działalności nastąpił w okresie dwudziestolecia międzywojennego. W latach dwudziestych opracowano tu recepturę najsłynniejszych w kraju i za granicą wódek "Wyborowej" i "Luksusowej", a później również "Żubrówki".

Fabryka jest obiektem interesującym także ze względu na architekturę. Jest to bardzo ciekawy przykład budownictwa przemysłowego sprzed ponad stu lat, który nawiązywał do stylu średniowiecznego. Już samo wejście przypomina bramę przy małym zameczku z wieżyczką. Szczęśliwie "Monopol" przetrwał wojnę bez większych strat. Fabryka była jedną z pierwszych oświetlanych energią elektryczną. Na jej terenie znajdowało się także ujęcie wody oligoceńskiej, którą wykorzystywano w produkcji. To ujęcie uratowało życie wielu mieszkańcom Pragi, którzy korzystali z niego podczas pierwszej wojny światowej, gdy w 1915 r. Rosjanie wysadzili most Kierbedzia pod którym biegły na Pragę rury wodociągowe.

Produkcję w tym miejscu już zakończono. Miejsce jednak nie zamarło - staje się powoli kulturalnym centrum Pragi. Działa tu kilka galerii sztuki, organizowane są koncerty, happeningi, przeglądy filmów, warsztaty fotograficzne i wiele innych. Dla zainteresowanych polecam udać sie tam w tę sobotę (po wczesniejszym zapisaniu) na plener fotograficzny.

piątek, 20 sierpnia 2010

Temat tej akcji GTWB pozwala mi tym razem udać się poza granice naszego miasta. Podróżując pomiędzy Warszawą a innymi miejscami na Ziemi zawsze można znaleźć się w Amsterdamie;-)

Stolica Holandii to miasto szczególnie mi bliskie, także ze względów osobistych. Dziś jednak chcę przedstawić tylko jeden, bardzo dobrze wszystkim znany aspekt tego miasta (własciwie całego kraju). Jest to oczywiście możliwość poruszania się tu na rowerze. W przeciwieństwie do Warszawy rower jest tu niemal głównym środkiem transportu, rowerzyści mają gdzie jeździć, kierowcy raczej ich nie próbują przestraszyć i im nie wygrażają. Zresztą wiecej tu jest rowerzystów niż osób poruszajacych się autem. Większość Holendrów jeździ na rowerze i być może to jest powodem, dla którego ich przeciętne trwanie życia jest tak długie (17. miejsce na świecie według danych ONZ). Rowerzyści sa wszędzie i rowery są absolutnie wszechobecne, co dodaje temu pięknemu miastu uroku.

Rowerzystom nie straszna jest nawet niesprzyjająca pogoda:

Jeśli więc wybieracie się do Amsterdamu przydatną umiejętnością może okazać się jazda na rowerze. Przy okazji zawsze warto popedałować sobie do Rijksmuseum i przypominając sobie na przykład ten wiersz Wisławy Szymborskiej przyjrzeć się z bliska temu obrazowi. :-)

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

W tej chwili jeszcze tego nie widać, ale już wkrotce ulica Francuska dołączy do grona najpięknieszych w naszym mieście. Trwa tu bowiem juz od bardzo dawna remont, który powinien zakończyć się wczesną jesienią.

Ulicę wytyczono już w latach 20. XX wieku na zupełnie pustych wówczas gruntach dzisiejszej Saskiej Kępy. Jednak jej budowa rozpoczęła się dopiero w latach 30. ze wzgledu na trudności wynikające z niezgody wlasciciela posesji (podobne do niedawnej niezgody rodziny Gmurków na Bemowie). Ulicę w latach 30. zabudowano domami, które w większości stanowią już dziś obiekty zabytkowe. Do tego, w przeciwieństwie do lewej strony Warszawy, ta część Pragi nie uległa większym zniszczeniom podczas drugiej wojny światowej. Klimat tej ulicy pozostał więc niemal niezmieniony (dobudowano kilka nowych budynków mieszkalnych). Po wojnie nie poruszała się tędy komunikacja miejska, powtórzyła się niemal sytuacja sprzed wojny, gdyż przed samym Rondem Waszyngtona stał dom, którego właściciel nie zgadzał się na wykup gruntu. Dziś Francuska jest osią Saskiej Kępy. Tu właśnie odbywają sie coroczne obchody święta tej dzielnicy, koncert, spektakle i happeningi. Do tego, w porównaniu ze swoją dzielnicą - siostrą zza Wisły, czyli Żoliborzem, jest to miejsce gdzie infrastruktura społeczna jest naprawdę rozbudowana. Mnóstwo tu kawiarenek, restauracji i in. (to akurat martwi moje żoliborskie serce, że u nas więcej banków...)

Sama nazwa ulicy pochodzi od sojuszu polsko - francuskiego zawartego w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Francuska miała także swą nazwą pokazać ogromny szacunek jakim Polacy darzyli Francuzów jeszcze od czasów napoleońskich.

Po zakończeniu remontu na Pradze będziemy mieli deptak być moze równy nawet Krakowskiemu Przedmieściu. Ulica ma zostać poszerzona do 11 m, chodniki, które będa o wiele szersze będą odzielone od jezdni szerokimi (2-4 m) pasami zieleni. Tylko spacerować taką ulicą, aby spotkac na przyklad... Agnieszkę Ociecką, ktora sobie siedzi przed Rue de Paris.

 

niedziela, 01 sierpnia 2010

W tych ważnych dla Warszawy dniach warto pamiętać nie tylko o Nieznanych Żołnierzach, ale i o Nieznanych Mieszkańcach Warszawy, "zwyczajnych, prostych, nieogromnych"...

Mogiła nieznanego mieszkańca Warszawy

Antyczni, nadzy i ogromni,
Zastygli w krzyk kamiennych warg,
Których na łukach tryumfalnych ark
Ustawią kiedyś w rząd potomni,
Bohaterowie wielkich dni,
Na tle chorągwi i barykad,
Antyczni, nadzy i ogromni,
O których co dzień komunikat
Podawał światu rapsod nowy,
O was historia nie zapomni
I narodowy rzuci pieśniarz
Ziarno męczeńskiej waszej krwi
I posiew cierpień
I uniesień
Na nowy Sierpień,
Nowy Wrzesień,
Na nowych dni sześćdziesiąt trzy.

O was historia nie zapomni,
Lecz któż na grobach będzie siadał
Tych, którzy trwożni i bezdomni
Padali mrowiem niezliczonym,
Któż się o milion ten upomni?
I jaki pieśniarz będzie składał
Słowa gorące i szalone
O tych, co w cieniu waszej glorii,
Bez narkotyku wielkich czynów
Konali w męce dla wawrzynów,
Co wasze skronie ozdobiły,
Rzucając pomiot ciał swych zgniłych
W dymiący, krwawy gnój historii?

Dla was pieśń moja i łzy moje,
Zwyczajni, prości, nieogromni.
Kiedy na zgliszcza wróci życie,
Na narodowy święty grób,
Gdy kości będą zbierać z szańca,
Aby z nich dźwignąć pomnik sławy,
Niech na cmentarnej będzie płycie
Ten napis prosty, napis krwawy:
Tu leży Trup
Nieznanego Mieszkańca
Warszawy

Antoni Słonimski, 1944

-------------------------------------------------------------------------------

6 sierpnia 2010

Odpowiedź na jeden z komentarzy być może zainteresuje więcej osób, więc uzupełniam tutaj, że zdjęcie przedstawia fragment Pomnika Powstańców Warszawy i znajduje się na placu o tej samej nazwie. Pomnik autorstwa Andrzeja Domańskiego składa sie z 63 częsci symbolizujących 63 dni powstania. Został postawiony w 1979 r. Na głównej płycie widnieje napis: "Na tym placu 1 sierpnia 1944 r. o godzinie 17 Kompanie Batalionu „Kiliński” Armii Krajowej rozpoczęły heroiczne walki Powstania Warszawskiego". Choć jak już pisano na tym blogu rok temu, pierwsze powstańcze starcia miały miejce kilka godzin wcześniej, na Żoliborzu. Choc były przypadkowym, a nie zamierzonym działaniem. 

Ostatnio pojawiła sie idea by na tym placu postawić popiersie Napoleona. Plac bowiem przed nadaniem mu nazwy Powstańców Warszawy nosił imię cesarza Francuzów. Mi osobiście pomysł nie przypadł do gustu. Poza tym odnoszę wrażenie, że zapanowała w ostatnich czasach swoista pomnikomania. W niestosownych miejscach stawiane są brzydkie pomniki, ktore psują wizerunek Warszawy. Jak choćby liczne pomniki papieża lub to co ma stanąć przed Pałacem Prezydenckim.. projekt autorstwa Maksymiliana Biskupskiego (który jest autorem wielce kontrowersyjnego Pomnika Poległych i Pomordowanych na wschodzie) przedstawia 96 dłoni i ma wyglądać mniej wiecej tak. Mam nadzieję jednak, że władze państwa i miasta będą miały wpływ na to co dzieje się pod Pałacem i w końcu całe zamieszanie zniknie razem z krzyżem, a pojawi się tam może jakas skromna tablica upamiętniająca wydarzenia z kwietnia tego roku.

Raczkowski:

Źródło