Menu

Warszawa

Miasto na wskroś mnie przeszywa

to tu, to tam

TuwiMiasto

varshava

Z okazji majowych dni i braku okazji (Rok Tuwima był przecież w 2013 r.) zapraszam do prześledzenia strony autorstwa mojego i mojego kolegi Roberta, dzięki któremu pomysł w ogóle został zrealizowany.

Jeśli chcecie wiedzieć, którędy Książę Poetów chadzał, gdzie mieszkał i gdzie można go było spotkać przed oraz po wojnie, a także jeśli ciekawi jesteście śladów, które do dziś przypominają o nim w naszym mieście to serdecznie zapraszamy:)

http://warszawatuwima.pl/

 

To była lekrama!

GTWB, akcja LXXVIII - znikające punkty...

varshava

...czyli te, po których pozostała już tylko reklama.

K. Marks w Warszawie na początku XX wieku:

("Rocznik Warszawski na rok 1906" wyd. 1905)

A czy Ty skorzystałeś już z nieograniczonych możliwości?

(A Banda się śmieje! : program gwiazdkowy Kabaretu Komików, 1931)

Zza oceanu do Warszawy (też z programu "Bandy"):

I pozostając w brazylijskich klimatach:

(Kurier codzienny, styczeń 1891)

Skoro była "Banda" niech będzie i legendarna Ziemiańska (duża i mała!), co tu dużo mówić, "wszechświatowej dobroci":

Znani w reklamach? To dzieje się nie od dziś! W 1931 r. na przykład można było dowiedzieć się, że:

71. rocznica

varshava

Dziś przypada 71. rocznica powstania w Getcie Warszawskim. Pierwsze miejskie powstanie w okupowanej Europie rozpoczęło się 19 kwietnia 1943 r. i trwało do połowy maja. Obawiam się, że po zeszłorocznym przypomnieniu sprawa ucichła i znów odchodzi w niepamięć. Ale może się  mylę?

(fot. K.M.)

70., 69., 68., 67..

Koncert Warszawski

varshava

O tym, że Warszawa jest miastem wyjątkowym, o bardzo interesującej i bogatej w niezwykłe wydarzenia historii wie wiele osób. Nie mniej jest wątków kulturalnych powiązanych z naszym miastem. Mnóstwo miejsc, w tym stolica Polski, ma swoje piosenki. Lecz nie każde miasto ma swój koncert. A Warszawa ma.

"Koncert Warszawski" został napisany w 1941 r. przez brytyjskiego kompozytora Richarda Addinsella. Jest to utwór skomponowany specjalnie do filmu "Dangerous Moonlight"  ("Niebezpieczne światło księżyca"), który opowiadał o polskim lotniku-pianiście w czasie drugiej wojny światowej. Dziś mało kto pamięta ten film, ale muzyka z niego, bardzo popularna w Wielkiej Brytanii w latach 40., została dobrze zapamiętana i wciąż jest wykonywana przez orkiestry z całego świata.

 A oto i ten niezwykle piękny Koncert Warszawski:

W kluczowej scenie główny bohater wykonuje swoją kompozycję - którą pisał podczas bombardowania w 1939 r. - w środku zrujnowanego miasta.

Źródło

Co ciekawe, na początku realizatorzy filmu pragnęli posłużyć się inną muzyką, a mianowicie drugim koncertem fortepianowym c-moll Rachmaninowa, lecz prawa autorskie okazały się zbyt kosztowne. Dlatego Addinsell starał się stworzyć utwór jak najbardziej przypominający stylem muzykę Rachmaninowa. I udało mu się to bardzo dobrze.

A dla zainteresowanych dodatkowo - tu posłuchać można tego niezwykłego koncertu Rachmaninowa. Uwierzcie, warto to włączyć!

i w Warszawie mamy jak w Wesołym Porcie!

varshava

Tytuł jest wielkim skrótem myślowym. A wpis będzie tylko przypomnieniem tego, o czym wszyscy wiemy: o budżecie partycypacyjnym. A zatem przypominam, że jeżeli chcecie zadecydować na co wydać pieniądze w Waszej dzielnicy lub na poziomie ponaddzielnicowym, jeśli wiecie co jest najbardziej potrzebne lokalnej społeczności, jeśli macie pomysł na poprawę lub uprzyjemnienie życia Wam i Waszym sąsiadom to możecie to zgłosić do 9 marca.

Wreszcie mamy w jakimś stopniu realny wpływ na miejskie wydatki. Wszelkich informacji, terminów, pomocy szukajcie na specjalnej stronie "Budżet Partycypacyjny Warszawa 2015".

Jeśli przeczytacie ten wpis jeszcze dziś (15 lutego) to do 18h możecie zdążyć do Domu Braci Jabłkowskich, w którym trwa maraton pisania wniosków.

Już pojawiło się wiele mądrych i ciekawych pomysłów, trudno będzie wybrać najlepsze. Są to zarówno postulaty dotyczące poprawny naszego bezpieczeństwa, infrastruktury komunikacyjnej, terenów zielonych czy rekreacyjnych dla dzieci i seniorów. W mojej dzielnicy już od dawna pojawia się luźno rzucona idea "Chcemy Żoliborza od morza do morza". Być może uda nam się to zrealizować, jeśli nie - przy tej okazji zachęcam do podróży do - moim zdaniem - drugiego najpiękniejszego z polskich miast - do Gdyni. Trochę jakby Żoliborz, a z dostępem do morza;)

A dlaczego Wesoły Port? Bo pierwszy budżet partycypacyjny powstał w Brazylii, w mieście Porto Alegre (w dosłownym tłumaczeniu z portugalskiego: Wesoły Port). Tam proces ten trwa już ćwierć wieku, dobrze, że dotarł i do nas.

Spotkanie z mieszkańcami Żoliborza i Bielan

varshava

Miasto to oczywiście ludzie i budynki, ulice, światła, rowery, samochody, kawiarnie, teatry, kina itd. Dziś jednak zapraszam na spotkanie z bywalcami parków, a nie kawiarni.

W Warszawie pomieszkuje stale bądź sezonowo kilkadziesiąt gatunków ptaków. Wiele z nich znaleźć można w skrupulatnie sporządzonym Atlasie awifauny. Te, które spotkać można w parku Skaryszewskim opisywane bywają bardzo ciekawie tutaj: Miasto i Ptaki.

A na blogu dziś efekt krótkiego, jesiennego spaceru.

Żeby dowiedzieć się jaki to gatunek musiałam przeszukać zasoby Internetu. I już wiem, że jest to Karolinka (Aix sponsa).

Najczęściej spotykani nasi przyjaciele czyli reprezentantka gatunku: Kaczka  Krzyżówka:

Mewa Śmieszka:

Łyska:

A na koniec trudno nie zgodzić się z Gałczyńskim: "Pochwalone niech będą ptaki/i słońce, co im nóżki złoci"

5 lat

varshava

Czas na drugim co do wielkości w Europie (średnica tarcz 6 m) i trzecim najwyżej położonym zegarze na świecie płynie nieubłaganie. I tak właśnie nieubłaganie minęło 5 lat od pierwszego wpisu na tym blogu.

Oznacza to, że od pięciu już lat próbuję pokazać swoją wizję Warszawy, miasta, które "całe się w odczucie przemieniło dla mnie". 
5 lat to także 212 035 odwiedzin i 2024 komentarzy, za które zawsze bardzo dziękuję.

W tej sytuacji nie pozostaje nic innego jak uczcić rocznicę na mieście! Kolejne huczne urodziny planuję w 2018;)

Tuwim nie tylko dzieciom

varshava

Dziś jest 119. rocznica urodzin Juliana Tuwima. A że mamy Rok Juliana Tuwima, to nie można o tym nie napisać. (Każdy rok jest dla mnie Jego rokiem, to widać tu, tu, a także tu i .. już za dużo tych przykładów!)

Dziś - wiersz "Warszawa". Czy tylko dla dzieci? Oceńcie sami, ja go lubię stale, dowód osobisty tego faktu nie zmienił.

Jaka wielka jest Warszawa!

Ile domów, ile ludzi!

Ile dumy i radości

W sercach nam stolica budzi!

 

Ile ulic, szkół, ogrodów,

Placów, sklepów, ruchu, gwaru,

Kin, teatrów, samochodów

I spacerów i obszaru!

 

Aż  się stara Wisła cieszy,

Że stolica tak urosła,

Bo pamięta ją maleńką,

A dziś taka jest dorosła.

 

Nie inaczej jest, z najsłynniejszą chyba na świecie (tłumaczoną na wiele języków, a to trudne zadanie dla translatorów!) "Lokomotywą". Dziś - wersja muzyczna:



Rozdział trzeci: Warszawa

varshava

Warszawa. Dla jednych jest jednym rozdziałem, dla innych całą powieścią, a są i tacy, którzy tej książki nie otworzą, zaczytani w innych lekturach. Lecz dla wszystkich, którzy mieszkają tu przez chwilę, albo przez całe lub większość życia jest miastem nie bez znaczenia. Tu się uczymy, poznajemy przyjaciół, zakładamy rodziny, pracujemy, bawimy... wszyscy. I tak jest we wszystkich dużych i znaczących miastach na świecie. Część osób w nich się rodzi, inni przyjeżdżają zachęceni możliwościami edukacyjnymi, perspektywami zatrudnienia, kulturą i wszystkim tym czym duże miasto może zachęcić. 

Dlaczego jednak wprowadza się sztuczne podziały na naszych i innych? Dlaczego jedni uważają się za lepszych Warszawiaków od drugich? I dlaczego media zamiast dążyć do obniżania tego napięcia jeszcze je podsycają? W gazetach pojawiają się artykuły, a nawet listy oburzonych czytelników - dumnych Warszawiaków i jeszcze bardziej dumnych "słoików". Każdy pokazuje, ile to zrobił dla Warszawy, o ile jest lepszy od tej drugiej grupy. Może wreszcie powinniśmy przestać myśleć takimi kategoriami. Pracujmy dla tego miasta, dbajmy o nie, nie mówmy o nim z pogardą i brakiem zrozumienia dla historii i teraźniejszości, spierajmy się o wizje jego przyszłości, tak by była coraz lepsza. Kto może - niech płaci tu podatki, ale nie żądajmy tego np. od studentów, którzy przyjeżdżają tu na chwilę. Może, jeśli miasto będzie przyjazne - zostaną. 

Zamiast skupiać się na tym kto jest lepszym, a kto gorszym obywatelem zastanówmy się co robić by to miasto było lepsze. Dla wszystkich.

69.

varshava

Nawet gdy jest się na drugim końcu świata to 1. sierpnia myśli zawsze kierują się do Warszawy. I gdy przed oczami takie obrazy:

to w głowie tylko i wyłącznie Warszawa, a po zamknięciu oczu widzi się:

czyli pomnik nieznanego żołnierza. Ale myśli się nie tylko o nieznanych poległych żołnierzach, ale i nieznanych poległych cywilach. Tak jak było i w poprzednich latach (68., 67., 66., 65) i tak jak będzie za rok, gdy przypadnie okrągła, 70. rocznica Powstania Warszawskiego. Może nie zostanie upolityczniona i zdominowana przez grupy niezdolne do refleksji, a ludzie nie będą musieli rezygnować np. z wizyty na cmentarzu powązkowskim. ?

Obojgu trawa czy obojgu Tuwim?

varshava

Mamy Rok Juliana Tuwima. Ci, którzy zaglądają tu od jakiegoś czasu wiedzą, że dla mnie każdy rok jest Jego rokiem. Ci, którzy zwracają uwagę na pewną regularność zauważyli też, że w maju Książe Poetów pojawia się tu zawsze, był np. w roku 2009 , w 2010, był dwa lata temu był i w zeszłym roku.  Majowo więc przedstawiamy dziś warszawską trawę wprost z Kamionka.

Trawo, trawo do kolan!

Podnieś mi się do czoła,

Żeby myślom nie było

Ani mnie, ani pola.

 

Żebym ja się uzielił,

Przekwiecił do rdzenia kości

I już się nie oddzielił

Słowami od twej świeżości.

 

Abym tobie i sobie

Jednym imieniem mówił:

Albo obojgu - trawa,

Albo obojgu - tuwim.

Konstandinos Kawafis

varshava

 

W tej samej przestrzeni

 

Przestrzeni wokół domu — kawiarnie, ulice —

na którą patrzę i po której chodzę, przez lata i lata.

 

Ja ciebie utworzyłem w radości i w smutku,

z tyloma zdarzeniami, z tyloma sprawami.

 

Ty cała się w odczucie przemieniłaś dla mnie.

 

Dziś przypadają dwie wielkie rocznice. Dokładnie 150 lat temu urodził się w Aleksandrii jeden z najwybitniejszych nowożytnych poetów greckich Konstandinos Kawafis. 29 kwietnia to także 80. rocznica jego śmierci. Poeta niezwykły, wybitny, przesiąknięty wpływami kultury starożytnej, w twórczości którego dominowała tematyka hellenistyczna, ale i osobista. Chyba najlepiej przedstawić go może Zygmunt Kubiak: Kawafis Aleksandryjczyk. Jego miastem była Aleksandria, lecz opisy rzeczywistości, przeżyć związanych z miastem i przestrzenią można równie dobrze odbierać i tu, w Warszawie, która, parafrazując, "cała się w odczucie przemieniła dla mnie". 

Warto sięgnąć po wiersze tego poety. Korzystam więc z okazji stworzonej przez te rocznice i gorąco do tego zachęcam. W Polsce dostępne są dwa tłumaczenia jego poezji z greki: jednego dokonał Zygmunt Kubiak w latach 60., wydawane później kilkukrotnie, drugiego całkiem niedawno Antoni Libera. Ja osobiście zdecydowanie przychylam się do pierwszej wersji.

1 kwietnia

varshava

Wpis nie będzie bardziej oryginalny niż większość artykułów ukazujących się w ostatnich dniach w Internecie, czyli będzie o zimie. Wielkanoc w Warszawie przywitała nas pogodą bardziej śnieżną niż ta, którą mieliśmy na Boże Narodzenie. Tak wyglądało to nad żoliborsko-bielańskim Kanałkiem:

Nasuwa mi się skojarzenie z Breughlem: 

Pieter Bruegel starszy: "Zima"; by bliżej poznać ten obraz szczególnie zapraszam na audycję dr Bastek tutaj: Flamandzka wioska w Alpach.

Ale tak szczerze mówiąc to i ja już zaczynam mieć dość zimy. Do niedawna rozważałam pewną decyzję, obecnie klimat przekonał mnie ostatecznie: wyjeżdżam na stałe. Emigruję do Rio de Janeiro. Wkrótce więc ten blog skończy swoją działalność. Jeszcze tylko kilka wpisów. Już jednak sprawdziłam: domena mojerio.blox.pl jest wolna. A zatem do zobaczenia!

Mowa, choć żadnych słów

varshava

Dawno już wpisu na blogu nie było, czasem jednak trzeba uciec od zgiełku miasta. Dziś więc będzie nietypowo i skandynawsko.

Zacznijmy więc od wiersza szwedzkiego noblisty Tomasa Tranströmera (tłum. Cz. Miłosz)

 

7 marca 1979

Dość mając wszystkich, którzy przychodzą ze słowami,

ze słowami, ale nie mówiąc nic,

wyjechałem na zaśnieżoną wyspę.

Pustkowie nie zna słów.

Niezapisane stronice ciągną się na wszystkie strony!

Natrafiam na ślady sarnich kopytek w śniegu.

Mowa, choć żadnych słów.

 

Spokój z wierszy Tranströmera oraz te chwile ciszy można docenić tylko wówczas, gdy zna się hałas miasta. I zawsze w końcu trzeba wrócić do tego najpiękniejszego z nich - czyli do Warszawy.

Ab Urbe Condita

varshava

Z okazji 17 stycznia, a więc rocznicy zakończenia okupacji niemieckiej w Warszawie i inaugurując (tutaj) Rok Juliana Tuwima - Ab Urbi Condita.

Źródło

Zaraz nazajutrz, tj:

Dnia Osiemnastego Stycznia roku Tysiąc

Dziewięćset Czterdziestego Piątego,

Kiedy skwierczące miasto

Dogorywało, jak ofiarna jałowica na religijnym stosie

I tylko drgawkami kończyn świadczyło o życiu,

Które było śmiercią,

I dyszało, konając, czadem spalenizny,

Jak sierść całopalnego zwierzęcia;

I kiedy po drabinach dymu

Już się w niebiosa wspinała Warszawa,

Aby dalekim prapokoleniom

Na wysokościach

Zaświecić kiedyś mitem astralnym,

Ognistą legendą,

A tutaj zostać wygasłym kraterem,

Kraterem wulkanu do dna wykrwawionym -

Dnia Osiemnastego Stycznia roku Tysiąc Dziewięćset

Czterdziestego Piątego,

Na rogu Ruin i Kresu,

Na rogu Gruzów i Śmierci,

Na rogu Zwalisk i Zgrozy,

Na rogu Marszałkowskiej i Jerozolimskiej,

Co padły sobie w płonące objęcia,

Żegnając się na zawsze, całując płomiennie -

Zjawiła się pękata warszawska babina,

Nieśmiertelna paniusia z chusteczką na głowie,

Postawiła, dnem do góry, skrzynkę na ruinach,

Podparła ją - meteorem: jakimś szczątkiem Miasta

I zawołała nieśmiertelnym tonem:

"Do chierbaty, do chierbaty,

Do świeżego ciasta!"

 

Nie widziałem jej, ale widzę:

Łzy się toczą

Z jej - mimo wszystko - uśmiechniętych oczu.

 

Mogła się zjawić Niobą-Żałobą,

Furią wieszczącą, panią Hiobową,

Rachelą, dzieci swoje plączącą -

I też by jej uwierzono.

 

Mogła przyfrunąć wiedźmą na mietle

Czy upiorzycą w krwawiącym świetle

Dnia zgliszczowego -

I też by jej uwierzono.

 

Mogła - bajeczna Wielka Piotrzyca -

W patos jambiczny zestroić słowa,

Że nowy wstanie gród z rumowisk

"Na złość dufnemu sąsiadowi"-

I też by była prawdziwa...

 

Mogła stanąć na skrzynce wzniosłym monumentem,

Upozować się pięknie i zadeklamować:

"Per me se va nella citta dolente" -

I nikt by się nie zdziwił.

 

Ach, mogła wreszcie, Klio nie Klio,

Liwiusz w spódnicy,

Siąść na kamieniach wymarłej stolicy

I byle gwoździem na byle cegle

Wyskrobać tytuł:

"Od założenia miasta"---

 

Ale ona-inaczej:

"Do chierbaty, do chierbaty,

Do świeżego ciasta!"

 

Założycielko! Pionierko! Muzo!

Dziś - stuk i łomot w całej Warszawie

Ku twojej sławie!

Dziś każdy murarz każdą nową cegłą

Pomnik twój wznosi!

I cała Polska-paniusiu! paniusiu!-

Wieczność twą głosi.

Woła gdyński port

- sława!

Wołają warsztaty łódzkie

- sława!

Śląskie kopalnie i huty

- sława!

Wrocław - miasto wojewódzkie

- sława! sława!

Szczecin - miasto wojewódzkie

- sława! sława!

Sława królowej w koronie ruin,

Której na imię po prostu: Warszawa!

--------------------------------------------------------------------------

Wraz z wojskami I Armii Ludowego Wojska Polskiego wspomaganymi przez jednostki Armii Czerwonej do morza ruin przykrytych śniegiem zaczęli wracać zwykli mieszkańcy. Dzięki ich determinacji i wysiłkowi miasto odbudowano i wróciło tu życie.  Niezwykle ciekawe artykuły na ten temat polecam w najnowszym numerze "Stolicy"

Kiedy uczymy się historii, zazwyczaj bohaterami są wielcy przywódcy, żołnierze, generałowie, królowie itp. Dla mnie największymi bohaterami są ci, którzy przychodzą potem i wbrew wszystkiemu - budują wszystko na nowo. Dlatego największymi bohaterami Warszawy są dla mnie ci ludzie, którzy podnieśli to miasto z gruzów.

Zdj. Zofia Chomętowska, 1945, źródło

Warszawska komunikacja miejska

varshava

Dziś oficjalne pożegnanie wagonów tramwajowych 13N*, które przez wiele lat jeździły po ulicach naszego miasta, ale jak to bywa - zostały wyparte przez modele nowocześniejsze. Przy tej okazji, a także w związku z podniesieniem cen biletów ZTM dziś słów kilka (mało, bo przecież na ten temat można pisać całe publikacje) o miejskiej komunikacji. 

 

Pierwszym środkiem miejskiej komunikacji były omnibusy, które od 1822 r. zaczęły przewozić do kilkunastu osób. Omnibusy funkcjonowały w Warszawie aż do 1941 r. , a ich największa liczba kursowała po mieście w latach 1896-1904. Ale dopiero w 1866 r, ruszyła komunikacja z prawdziwego zdarzenia. Z budynku przy dzisiejszej Inżynierskiej 6 na Pradze ruszył pierwszy tramwaj konny łączący ówczesny Dworzec Kolejowy Petersburski (dziś: Wileński) z Dworcem Wiedeńskim w Śródmieściu. Dziś stoi tu zupełnie inny budynek, ale tablica pamiątkowa pozostała.

A ozdobny tramwaj konny kolejowy produkcji duńskiej firmy "Skandia", tzw. Ropucha, który w 1866 r. poruszał się po ulicach Warszawy miał 35 miejsc i wyglądał mniej więcej tak:

Źródło

W dniu 7 lutego 1907 r. na Warszawskie ulice wyjechał pierwszy tramwaj elektryczny. Choć była to tylko jazda próbna - oficjalne otwarcie linii nastąpiło 26 marca 1908 r., kiedy o 9.35 z placu Krasińskich w kierunku Mokotowa pojechał tramwaj o numerze bocznym 61. Po pierwszej wojnie światowej bardzo prężnie rozwijała się komunikacja, powstało wiele nowych tras i nowych taborów. Co jednak ciekawe: jeśli przed 1944 r. ktoś chciał przejechać się "trzynastką" to okazywało się to niemożliwe. Ze względu na przesądy takiej linii nie stworzono.

Na zdjęciu poniżej wagon silnikowy typu B, dostarczony do Warszawy w 1914 r. 

Źródło

Z kolei poniżej tramwaj linii 22 przemierzający ulicę Targową w dniu 14 sierpnia 1908 r.

 

Źródło

I jeszcze warto przyjrzeć się temu zdjęciu, gdzie obok trzech tramwajów różnego typu na skrzyżowaniu Marszałkowskiej ze Złotą widzimy też w tle nieistniejącą już zabudowę, w tym wspaniały, secesyjny gmach towarzystwa ubezpieczeniowego "Rossija". A w tramwaju najbardziej z prawej strony widać wyraźnie platformę, możliwe, że właśnie na takiej Julian Tuwim napawał się majem.

 

Źródło

Największe problemy z transportem występowały oczywiście w czasie wojny i tuż po niej, gdy wszystko trzeba było odbudować, a ilość tramwajów i autobusów była zdecydowanie za niska w stosunku do ilości mieszkańców miasta i trzeba było "w charakterze tak zwanego winogrona się walcować z dzielnicy do dzielnicy". Poniżej pasażerowie tramwaju 25 w późnych latach 50. jadą przez Poniatoszczaka.

Autor: Zbigniew Siemaszko, źródło

Ale czasy powojenne to także era trolejbusów, których już w Warszawie niestety nie ma.

Źródło

Mamy teraz za to metro, a kiedyś może będzie i druga linia. Co prawda ceny biletów podniesiono trochę za bardzo, ale jednak ja wciąż polecam miejską komunikację. A jak powiedział burmistrz Bogoty, Enrique Peñalosa Londoño i z czym całkowicie się zgadzam: "Rozwinięte państwo to nie takie, gdzie biedni mają samochody, lecz takie, gdzie bogaci poruszają się publicznymi środkami transportu". Także Drogie Władze Miasta i Szanowni Zarządcy ZTM: dbajcie o rozwój miejskiego transportu, rozwijajcie sieć linii, wprowadzajcie nowe tabory. To naprawdę ma sens!

Wszystkim miłośnikom komunikacji oraz zainteresowanym jej historią polecam szczególnie dwie strony, gdzie znajdziecie mnóstwo informacji:

1. Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej

2. Historia komunikacji na stronach ZTM

A gdy przyjdzie wiosna, do środków poruszania się po mieście zawsze warto dodać rower;-)

------------------------------------------------------------------------------------------------------

*W Gazecie Stołecznej nazywają je "Parówkami", chociaż jako żywo, mieszkam w tym mieście od zawsze i od wielu pokoleń i nigdy nie słyszałam by ktokolwiek z nas używał tej nazwy. 

Warszawski cwaniak niejedno ma oblicze

varshava

Nad tym czy nie masz cwaniaka nad warszawiaka zastanawiałam się już tutaj: klik.

Tamta wersja przypadła mi do gustu w sposób... umiarkowany. Dziś jednak odkryłam inną, o ile ciekawszą! Warszawskim cwaniakiem jest kobieta, Ifi Ude. 

Warszawa jest tu prawdziwsza. Wielokulturowa. Jest duma, ale bez wywyższania się. Jest jak u Wiecha.

A nagranie i teledysk powstały dzięki fundacji Afryka Inaczej. Polecam!



GTWB Łódź

varshava

Skoro dziś skok w bok i to czerwony, to ja zapraszam na krótką wycieczkę do słonecznej Łodzi.

Miasto wielu kultur:

 

Ruina.. a jednak magicznie:

Chcesz pomóc Łodzi? Możesz wykupić cegiełkę na Piotrkowskiej:

 

Muzycznie:

Klasycznie:

i koń, prosto z Kwiatów Polskich:

Czas niedomówień i niedośnień.

Warszawskie ulice 1914

varshava

Przypadającą dziś 118 rocznicę urodzin księcia poetów uczcimy krótką, acz zabawną i bardzo warszawską dykteryjką autorstwa Antoniego Orłowskiego, którą Julian Tuwim znalazł w "Encyklopedii humoru i satyry" z 1914 r. (o tuwimowym kolekcjonowaniu kuriozów pisaliśmy już m.in. tutaj). 

Odnajdujecie ulice Warszawy?

Przemowa uliczna do młodzieńca z patentem szkolnym

Młodzieńcze, którego przeszłość aż dotąd jest Jasna i Czysta, jak woda Źródlana, którego ława Szkolna prowadziła na człowieka, otwarta przed tobą droga Prosta, przyszłość Piękna, gdyż może Cię w życiu spotkać godność Senatorska, Marszałkowska, a nawet Książęca, więc prawdziwie Pańska. A gdy będziesz miał dużo Złota, to niech cię nie ogarnia Próżna, Pawia duma, ani chciwość Krucza, Wronia, Sowia lub Orla. Gdy serce zajmie Hortensya, Leopoldyna, lub inna Hoża dziewoja, chociażby Wiejska, to niech miłość wasza nie będzie Zimna ani Chłodna, lecz Ciepła. A gdy się już odbędzie uroczystość Kościelna  i nastanie i nastanie dla was Miodowa pora, niech zapanuje między wami Miła, Żelazna Zgoda. Boleść każda niech Wam będzie Wspólna zarówno jak i ziemskie Dobra, a generacja Wasza niech będzie Ludna! Lecz pamiętaj, że od dobrego do złego jest łatwy Przeskok  możesz łatwo wziąć Rozbrat z cnotą i droga twa będzie wtedy Długa, a co gorsze Śliska. Więc unikaj gospód takich jak Piwna, niech cię nie ciągnie Czysta lub  Nalewki, bo cię mogą wprowadzić na  Bagno i możesz skończyć jako Topiel-ec. 

 

Fragment pochodzi z: J. Tuwim, Cicer cum caule czyli groch z kapusta, panopticum i archiwum kultury, Czytelnik, Warszawa, 1958 r., s. 260

Warszawa-Wiedeń

varshava

Robi się na blogu ostatnio bardzo międzynarodowo. Ale tak dzieje się w całej Warszawie. Jednym z ciekawych pomysłów jest spotkanie Straussa z Chopinem (trwa przez tydzień od soboty 25 sierpnia) na Placu Zamkowym. Szczegóły odnaleźć można tutaj. Stojąc w Warszawie można odwiedzić nawet słynne Kunsthistorisches Museum.

Warszawę z Wiedniem łączą silne więzy już od dawna, a dowodem tego była kolej żelazna Warszawsko-Wiedeńska. Była to pierwsza linia kolejowa w Królestwie Polskim. Pierwszy fragment trasy z Warszawy do Pruszkowa w 1844 r. przejechał Namiestnik Królestwa, a podróż trwała 26 minut (czyli mniej więcej tyle ile jedzie się dziś;-). Natomiast kolej otwarto dla ogółu na linii Warszawa-Grodzisk Mazowiecki w 1845 r. Z Warszawy do Wiednia można było pojechać od 1 października 1848 r.

Dziś infrastruktura kolejowo-drogowa uległa znacznej zmianie, ale trasa wiedenki jest dostępna i szeroko opisana na łamach Polityki. A u kresu podróży, takie można podziwiać miejsca:

Vienna

 

No i koniecznie trzeba pamiętać, że Wiedeń to nie tylko Strauss, ale miasto m.in. trzech klasyków wiedeńskich: Haydna, Mozarta i Beethovena.

Herbert von Karajan

© Warszawa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci