Menu

Warszawa

Miasto na wskroś mnie przeszywa

Nie taka mieszczańska Warszawa

varshava

W swojej kronice końcówkę roku 1913 r. Karolina Beylin opisała w sposób następujący:

"Późną jesienią Warszawą wstrząsnął olbrzymi strajk robotników fabryk warszawskich. Liczba strajkujących przewyższała 20 tysięcy. Strajkujący wysunęli żądania ekonomiczne oraz dopominali się o lepszą Kasę Chorych." 

Nie dziwi to, bo gdyby spojrzeć na strukturę społeczną w 1913 r. to widać, że 2/3 z prawie 900 tysięcy obywateli naszego miasta stanowili wówczas robotnicy, służba domowa i ich rodziny. I co prawda w czasie I wojny światowej przemysł trochę spowolnił, ale już w dwudziestoleciu stolica osiągnęła status miasta wielkoprzemysłowego. A jak piszą autorzy wystawy Robotnicza Warszawa - w niektórych częściach miasta, takich jak Koło, Wola, Marymont, Grochów, Praga czy Czerniaków odsetek robotnikow stanowił nawet do 70% wszystkich mieszkańców. Mieli też liczne powody do strajkowania: zarówno warunki pracy jak i mieszkania, mimo znacznej poprawy w latach dwudziestych, często urągały godności ludzkiej.

20170925_145909

Ślady po swoim robotniczym rodowodzie Warszawa ma ukryte wszędzie, jak choćby na placu Konfederacji na Bielanach, który byl sercem osiedla "Zdobycz robotnicza", wybudowanego w latach 1926-1931.

0391

Chociaż ze względu na wzrost cen ostatecznie w tych kamieniczkach zamieszkali zamożniejsi lokatorzy. A Warszawa cierpiąca w okresie dwudziestolecia międzywojennego na ogromne przeludnienie, nie radziła sobie zupełnie z polityką mieszkaniową. I nawet tak szczytne inicjatywy jak Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa, Społeczne Przedsiębiorstwo Budowlane czy Towarzystwa Osiedli Robotniczych nie wystarczyły by odpowiedzieć na ten problem w sposób wystarczający. Wielu ludzi mieszkało w piwnicach lub za rogatkami miast, często po kilka osób w jednym pokoju. A w szczytowym momencie, na tzw. Żoliborzu Barakowym (który był tylko jedną z dzielnic nędzy) - nie tylko w barakach, ale i w prowizorycznych namiotach mieszkały tysiące osób.

 z17599602VPrzedwojennezdjeciedziecizAnnopola

Źródło

W 1933 r. Instytut Gospodarki Społecznej wydał tzw. "Pamiętniki Bezrobotnych", które powstały w odpowiedzi na ogłoszony przez Instytut w 1931 roku ogólnopolski konkurs. Autor jednego z nich opisał swoje warunki mieszkaniowe:
"Mieszkam jak parias w luksusowych pałacach wybudowanych przez szlachetny Magistrat, a zwanych popularnie „barakami” Żolibórz. Nędzne, parterowe drewniaki, świecą tu i owdzie brudem i otworami, przez które wiatr bezkarnie wpada do wnętrza. Wokoło ogrodzone zasiekami z drutów kolczastych. Wygląda to, jakby człowiek zdrowy odgrodził się specjalnie przed ludźmi zarażonymi, przeznaczonymi na kwarantannę. W rzeczy samej jest tam środowisko okropne dla człowieka, który pierwszy raz zetknął się z tym środowiskiem."

Na wystawie, która wisi na ogrodzeniu żoliborskiego Parku Żeromskiego do końca października, wiele jest historii pozytywnych i smutnych. Warto je wszystkie poznać, by jeszcze lepiej rozumieć Warszawę.

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość *.rev.snt.net.pl

    Namioty, baraki, zasieki. Skojarzenia z obozami dla uchodźców same się nasuwają. Tyle, że nie ma tam brudu, głodu i jest jakaś opieka lekarska.

  • varshava

    Ciekawe skojarzenie.

  • Gość: [mr makowski] *.dynamic.chello.pl

    to jest -- jak się teraz modnie pisze -- nieco fałszywa narracja: nie taka mieszczańska...: bo były dzielnice bardzo mieszczańskie , były i takie (Żoliborz właśnie) gdzie mieszczaństwa praktycznie nie było (robotnicy tzw. wykwalifikowani czyli arystokracja robotnicza, artyści, postępowcy: to WSM. A obok, w innych sub-dzielnicach Żoliborza: urzędnicy, wojsko, dziennikarze, pracownicy ZUS, opery...
    Już z samych spółdzielni to wiemy...
    (cyt.)
    Informator Żoliborski (1937) na Żoliborzu wylicza ich dwadzieścia siedem. Najliczniejsza to oczywiście WSM, ale i inne też nie były małe. WSM to ok. 4 107 mieszkańców, zaś druga, Mieszkaniowo-budowlane Stowarzyszenie Spółdzielcze
    Oficerów w Warszawie ok. 3 100. Dalej Warszawska Kooperatywa Budowlano-Mieszkaniowa Fenix ok. 500. To jedna z najstarszych stołecznych spółdzielni (1913).
    A już mniejszych, po ok. 200-300 mieszkańców jest mnóstwo: nauczycielskie, Robotników Chrześćijan, urzędnicze, dziennikarskie, bankowców, pracowników hipoteki, dyrekcji państwowego monopolu spirytusowego Zimowe Leże,
    Skarb, Zgoda. Jest Akord i nie od pracy na akord: to Sp. Muzyków Opery Warszawskiej. Dalej Ognisko, Vistula Spółdzielnia Osiedle Policyjne. Najmniejsza (Strzecha Urzędnicza) szesnastu mieszkańców, ale to wyjątek.

    (kon. cyt.)
    cyt. za: Państwo Nikt. Dzieje ludzi nieważnych
    nikt.net/?s=wsm
    (no, dobra: to moja książka, ale kogo cytować, jak nie siebie? :)

© Warszawa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci