Menu

Warszawa

Miasto na wskroś mnie przeszywa

Aleja Przyjaciół nie tylko Jarosława Iwaszkiewicza

varshava

Najwybitniejszy, w moim mniemaniu, polski prozaik, Jarosław Iwaszkiewicz napisał kiedyś "Aleję Przyjaciół". To książka, która  jest opowieścią o jego przyjaźniach zadzierzgiwanych jeszcze w czasie dwudziestolecia międzywojennego, m.in z Antonim Sobańskim (nazwisko to pojawi się jeszcze w naszej opowieści). Tymczasem aleja Przyjaciół istnieje naprawdę. I jest to jedna z najbardziej urokliwych uliczek Warszawy. 

Swoją nazwę, jak twierdził Jerzy Waldorff, który od 1973 r. mieszkał przy tej ulicy do śmierci, zawdzięczała właśnie rodowi Sobańskich, którzy posiadali tu pałac z ogrodem. Przyjętym przez nich zwyczajem było zachęcanie do sadzenia kasztanowców przez odwiedzających ich przyjaciół. Pałac pozostał do dziś, lecz ogród na jego tyłach rozparcelowano by wytyczyć tu nową ulicę - aleję Przyjaciół. Sam pałac pełnił wiele funkcji politycznych, w PRL stanowił siedzibę Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu, a potem Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego. Po transformacji najpierw była to siedziba Komitetu Obywatelskiego, później Instytutu Lecha Wałęsy, a teraz mieści się tutaj Polska Rada Biznesu.

IMAG0739

Chyba jednak nie pałac jest najbardziej interesującym na tej ulicy (stoi zresztą do niej zwrócony tyłem) lecz kamienice, w większości zbudowane w stylu funkcjonalistycznym i modernistycznym. Były to kamienice luksusowe, o dużych mieszkaniach, pięknie wykończone. Stojąc na tak zacisznej (i ślepej) uliczce znalazły więc uznanie także Niemców, którzy od 1941 r. zaczęli zasiedlać te mieszkania i tworzyć tu "dzielnicę niemiecką". Dzięki temu miejsce to przetrwało nie tylko wojnę, lecz i Powstanie Warszawskie. Po roku 1945 mieszkania zajmowali chętnie i licznie m.in. dygnitarze nowego ustroju.

Dziś spojrzenie na jedną tylko z kamienic, znajdującą się pod numerem 8. Tzw. kamienica Regulskich (nazwisko przedwojennych właścicieli) została zaprojektowana przez spółkę architektów Gelbarda i Sigalina i wybudowana w latach 1936-1937. Jest to budynek w stylu cięższym niż rozwiązania typowe dla funkcjonalizmu, bardziej dekoracyjny. Nie oglądamy go zresztą dokładnie takim, jakim go zaprojektowano. Wkrótce po wybuchu wojny spadła nań bomba, która co prawda odbiła się od budynku i wybuchła na ziemi, lecz spowodowała znaczne szkody, naprawiane na przełomie 1939 i 1940 r.

W kamienicy mamy więc obowiązkowe lustro i alabastrowe ściany

lustro_przyjaciol_8

dekoracyjną mozaikę w holu

mozaika_przyjaciol_8

 i częściowo przeszklony szyb windy,tej samej, która funkcjonuje niezmiennie od początku istnienia budynku.

szybA vis-à-vis wejścia do kamienicy znajduje się tajemnicze okienko. Jest to okienko do portierni, wstawione tu podobno już w latach 1939-1940, w czasie odbudowy.

okienkoprzyjaciol

Podsumowując: dobrze jest mieć przyjaciół w alei Przyjaciół. Duża przyjemność estetyczna.

Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Jarek Prz] *.nidzica.vectranet.pl

    Poznawanie z Tobą historii Miasta jest olbrzymią radością.

  • kawa_marago

    arcyciekawy tekst!
    szkoda, że warszawskie, piękne kamienice są coraz mniej dostępne dla nie-mieszkańców. Wszędzie bramy, domofony i kody dostępu.
    Z drugiej strony- gdyby nie "selekcja na domofonie" , pewnie ta przepiękna klatka schodowa już dawno byłaby wymazana pseudo graffiti.

  • sad.a.5

    Bardzo ciekawe wiadomości i zdjęcia, dziękuję.

  • wczorajidzis.blogspot.com

    Niestety, tak to już jest - albo domofon, albo odór moczu w bramie. The choice is yours.

    W Alei Przyjaciół bardzo lubię 'apartment house' architekta Żórawskiego z zawijasem na górze (tzn budynek z zawijasem, nie Żórawski).

  • varshava

    @Jarek: jak zawsze dzięki za miłe slowa:)

  • varshava

    @Kawa i Wczorajidzis: Możliwe, ale nie wydaje mi się, żeby to było aż tak dramatyczne.
    Zgadzam się natomiast z KawaMarago, że grodzenie, domofony i zamykanie nie służą dobrze całej społeczności :)

  • varshava

    @Sad.A.5 dzięki!

© Warszawa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci