Menu

Warszawa

Miasto na wskroś mnie przeszywa

Historia jest pisana przez zwycięzców

varshava

"Historia jest pisana przez zwycięzców", jak powiedział kiedyś słusznie Winston Churchill. Nie on jeden zauważył, że zagarnianie języka i mówienie o przeszłości tylko wedle swoich norm wpływa na teraźniejszość. I Paul Ricoeur zwracał uwagę na kształtowanie się tożsamości i to, jak opowiadanie o historii zmienia pamięć indywidualną i zbiorową. Nie mówiąc już o Antonio Gramscim, który wskazywał, że trwałe przejęcie władzy jest możliwe niekoniecznie w wyniku przewrotu politycznego albo militarnego, lecz właśnie poprzez zdobycie hegemonii w kulturze. Dlaczego o tym wspominam? Dlatego, że nowe pomysły radnych (czy już nie pisałam o idiotyzmie zmian nazw ulic nie raz, a dwa nawet razy?) mają na celu kolejne zagarnianie i przedstawianie historii według swoich narracji.

I oto mamy kolejny przykład - część radnych planuje zmienić nazwy kolejnych ulic. M.in. Dąbrowszczaków na Pradze (a także Duracza na Bielanach i innych 10 ulic). Cała ta tzw. "dekomunizacja" jest pewnie próbą przejęcia języka i wymuszenia swojej wersji opowiadania o historii. Dla zainteresowanych dodam, że Dąbrowszczacy to jeden z batalionów ochotników okresu hiszpańskiej wojny domowej 1936-1939. Niektórzy uważają tę straszną wojnę za preludium do II wojny światowej, pierwszą walkę demokracji z faszyzmem. Wśród innych zagranicznych ochotników w szeregu stanęli także m.in. Brazylijczycy, Francuzi, Meksykanie i obywatele Związku Radzieckiego.  

 Dabrowszczacy_Powazki_pomnik

Pomnik na Powązkach Wojskowych w Warszawie, źródło: wiki.

Trudno mi godzić się z tym przejmowaniem języka. Spróbuję więc trochę weselej zakończyć anegdotą z roku  1948.

"Nazwy ulic wracają na swoje miejsca. Dzięki temu nie będziemy już słyszeli takich rozmów:

- To przyślijcie mi te papiery przez gońca.

- A jaki jest Wasz adres?

- A ile lat ma goniec?

- Co to ma do adresu?

- No bo jeśli Wasz goniec jest bardzo młody to nasz adres jest Młodzieży Jugosłowiańskiej.  Jeśli jest w średnim wieku to  Pierackiego.  Dla starszych zaś nazwa naszej ulicy brzmi - Foksal."

 Cytat pochodzi z książki "Felieton o mojej Warszawie" Jan Szeląg (Zbigniew Mitzner) wydanej  w 2014 r. przez Muzeum Warszawy.

Przy okazji polecam zajrzeć tutaj "Łapy precz od ulicy Dąbrowszczaków"

Komentarze (12)

Dodaj komentarz
  • drugi_marcin

    Czekam teraz na komentarz: "komuniści, wspierani przez NKWD", kontrastowa, czarno-biała wizja rzeczywistości nie pozwala już na szersze perspektywy. Przypominam Ci, że teraz czcimy tzw. żołnierzy wyklętych, a nie jakieś tam lewackie oddzialiki.
    Mówię to ja, Prażanin, który codziennie ze smutkiem przejeżdża obok wspomnienia pomnika czterech śpiących.

  • varshava

    Nie sądzę, by taki komentarz się pojawił. Wydaje mi się, że Czytelnicy tego bloga to jednak osoby umiarkowane w sądach:)


  • Gość: [Jarek Prz] *.nidzica.vectranet.pl

    Kretynizm czystej wody. Fałszowanie historii, zakłamywanie rzeczywistości i jeszcze koszta niewspółmierne do zamiaru. W Nidzicy są ulice Nowotki, Świerczewskiego, Kozłowskiego, ale nikomu nie przychodzi do głowy zmieniać nazw, za duże koszty. A w Warszawie niedługo pisiory zlikwidują nawet Traugutta.

  • varshava

    @Jarek: Chyba nie tylko w Warszawie takie szaleństwa, bo słyszałam, że w Bielsku Białej była kiedys ulica chyba "Czerwonych wierchów" i też zmieniono ;) Tak mi w każdym razie opowiadano.

    Ja rozumiem niektóre zmiany (np. Dzierżyńskiego, Marchlewskiego) czy powroty do dawnych tradycyjnych (np. plac komuny paryskiej na plac Wilsona - choć i tu intencje były niejasne). Ale już zmienianie np. Stołecznej na Popiełuszki? Albo Dąbrowszczaków, którzy walczyli w wojnie domowej w Hiszpanii..? I to zmienianie po 26 latach? No ludzie... czy w Radzie Miasta nie ma się już czym zajmować?

  • wczorajidzis.blogspot.com

    Z jednej strony zawsze wolałem, żeby blogi warszawskie były bardziej odpolitycznione, niż mniej. Z drugiej, nie da się zawsze być neutralnym. K...ca mnie strzelała przy zmianie ronda Babka i Stołecznej, k...ca strzelać mnie - widzę - będzie nadal. Vox populi, vox dei, hahahaha.

  • varshava

    Mój blog jest raczej apolityczny, lecz decyzją każdego blogera jest jak sobie wyobraża swoje działania na tym polu;)
    I cóż, Wisława Szymborska miała rację:

    "Jesteśmy dziećmi epoki,
    epoka jest polityczna.
    Wszystkie twoje, nasze, wasze
    dzienne sprawy, nocne sprawy
    to są sprawy polityczne.

    Chcesz czy nie chcesz,
    twoje geny mają przyszłość polityczną,
    skóra odcień polityczny,
    oczy aspekt polityczny.

    O czym mówisz, ma rezonans,
    o czym milczysz, ma wymowę
    tak czy owak polityczną.

    Nawet idąc borem lasem
    stawiasz kroki polityczne
    na podłożu politycznym. (...)"

    A idealna całość do przeczytania tutaj: poema.pl/publikacja/173061-dzieci-epoki.

    więc Ty, pisząc o zmianach jakie zaszły w przeciągu dziesięcioleci w Warszawie.. też właściwie piszesz politycznie.

  • varshava

    *zwłaszcza, że nie pozostajesz wolny od sądów ;)

  • wczorajidzis.blogspot.com

    Nikt nie pozostaje wolny od sądów, kto wyraża jakąkolwiek opinię. Czasem mnie świerzbi, ale jakoś ostatkiem sił się powstrzymuję. I to nie dlatego, że jestem tak dobrze wychowany, tylko po prostu wiem, że czytają to, co piszę, różni moi znajomi, ludzie o różnych poglądach politycznych, z którymi - zupełnie ponad tymi poglądami - dobrze (w miarę) się dogaduję. I nie chciałbym tego popsuć, bo nawet jeśli bluzgnę pod adresem tych czy owych, świata nie zmienię.

  • kawa_marago

    opinia jak d*pa- każdy jakąś ma. co nie oznacza, że każdy powinien ją pokazywać...
    nie sztuką jest wyrażać swoją opinię, szczególnie że większość ludzi powiela poglądy innych, komentarze z gazet, telewizji i przedstawia (często nieświadomie) jako swoje własne zdanie.
    Sztuką jest umiejętność WYMIANY opinii i prowadzenia dyskusji, która moim zdaniem upada. Każdy (jak w wierszu Tuwima o strasznych mieszczanach) gada ni to do siebie, ni to do innych, miele słowa bez sensu nie słuchając interlokutora.

  • kawa_marago

    a wracając do tematu wpisu: wydaje mi się, że jesteśmy ofiarami coraz bardziej bezczelnej propagandy w imię której wszystko, co nie-solidarnościowe i nie-akowskie jest nie-polskie i niepatriotyczne.
    Niestety wielu ludzi (szczególnie młodych, niedouczonych, łatwo powielających chwytliwe slogany, schematy, lubiących symbole jak Polska Walcząca na thircie) JUŻ uwierzyli, że Polska odzyskała wolność w 89-tym, że wszyscy pracujący w PRL (architekci, artyści, pedagodzy, ale też zwykli ludzie, którzy po wojnie chcieli po prostu normalnie żyć ) są "umoczeni" i "powiązani" z "systemem totalitarnym".
    Kiedyś każdy zapisywał się do partii, dziś każdy twierdzi, że był w owym czasie w Solidarności.
    Niestety ta jedynie słuszna narracja jest powielana powszechnie- w mediach, podręcznikach, gazetach- i staje się jedyną prawdą.
    Polacy pogardzają np. Chińczykami, którzy z pełnym przekonaniem uważają, że Tybet jest chiński - bo tak są uczeni od dziecka na lekcjach geografii i historii. A czego młodzi Polacy są uczeni na lekcjach historii? Jakiej wersji historii będą uczeni za kilka lat? Wolę nie wiedzieć..

  • wczorajidzis.blogspot.com

    Hehe, racja. "Reżimowy" artysta (urodził się i nagrywał za PRL, więc musi być reżimowy, nie?) Tomek Lipiński w jednej z piosenek z ostatniej płyty śpiewa taki refren odnośnie władzy w Polsce (na inny wprawdzie temat, ale trudno się nie zgodzić):

    Kto jest inny - musi być winny
    Kto nie jest z nami - trzyma z wrogami
    Kto się nie zgadza - ojczyznę zdradza
    Kto się buntuje - tego się eliminuje


    A tymczasem miłych, jarmarcznych obchodów 1 sierpnia i wesołych miejskich gier terenowych.

  • varshava

    @Kawa_Marago: o (trudnej) sztuce dialogu bardzo celnie napisałaś. I niestety - jeszcze celniej o polityce historycznej... I wyższości, nie zawsze uzasadnionej..

    @Wczoraj:nie znam Tomka Lipińskiego, ale zjawisko, które opisał jest pewnie prawdziwe w większości zakątkow świata.

Dodaj komentarz

© Warszawa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci