Menu

Warszawa

Miasto na wskroś mnie przeszywa

Bajki, legendy i opowieści warszawskie - gtwb - Kiliński

varshava

Każde miasto posiada swoje opowieści, swoich bohaterów i swoje pomniki. Dziś więc Jan Kiliński, o którym nie ja jednak opowiem, lecz Wiech, bo kto, jeśli nie on, jest królem warszawskich opowieści? A trzeba wiedzieć kogo pomnik mamy zaszczyt mijać i czemu został on postawiony.

ogniem_i_mieczem1

"To było jeszcze przed wojną*, za ruskiego. Kacapy się po warszawie rozbijali i katolicki naród za psie pomiotło mieli. Ten ów Kiliński był szewcem na pasową robotę. Miał sklep na Piwnej, powodzenie miał dobre, ale nic go nie cieszyło, tylko od rana do nocy szewska pasja go ogarniała, że mochy w Warszawie ważniaków odstawiają. A trzeba wiedzieć, że miał on wśród nich spora klijentelję i na tych się po cichu odgrywał. Jak wiedział, że któren kacap na małem palcu odcisk posiada, naumyślnie za wąski w tem miejscu kamasz mu robił. Toteż kacapy rzewnemy łzamy na Kilinskiego płakali, ale przychodzić przychodzili, bo modne firme wtenczas miał.

Ale Kilińskiemu tego było mało i postanowił sobie, że musi wszystkich ruskich z Warszawy przegonić. Z niejakiem Sierakowskiem, jatkowem rzeźnikiem się namówili, że szewcy razem z rzeźnikamy w pierwsze święto Wielkanocy na kacapów się rzucą i taki jem wycisk dadzą, że te muszą z Warszawy pryskać. Tak tyż się stało. Jak zaczęli te warszawskie remiechy ruskich z dwóch stron zajmać, kacapy dudy w miech i dawaj Nowem Zjazdem do mostu Kierbedzia zjeżdżać, a szewcy z rzeźnikamy za niemi. Leją ich czem popadło, a te nie mogą za bardzo uciekać, bo ich ciasne kamasze piją. Na jednej nodze dranie skakali, a co który do Wisły się dostał, sztyblety zdrucał i dawaj odciski moczyć. A majster Kiliński jak swoich ich zabierał i na Daniłowiczowskie do centralnego mamra zamykał.

Kiliński pułkownikiem się został, same wojskowe buty potem robił, w czeladzi miał kapitanów, a poruczników za terminatorów trzymał."

_________________________

* Tekst napisany przez Wiecha w roku 1936, a zatem w momencie odsłonięcia pomnika Kilińskiego na placu Krasińskich. Przed wojną znaczy więc: przed I wojną światową. Jan Kiliński walczył podczas insurekcji warszawskiej (17 i 18 kwietnia 1794 r.), która przyłączyła się do Powstania Kościuszkowskiego. Obecnie pomnik znajduje się w pobliżu skrzyżowania Podwala, Piekarskiej i Kapitulnej.

Komentarze (27)

Dodaj komentarz
  • lavinka

    Dobre z tymi odciskami ;))))

  • hanula1950

    Wiech wspaniały, niezapomniany. Warszawiak całą gębą.
    Pozdrawiam.

  • wczorajidzis.blogspot.com

    Żeby było śmieszniej, pomnik nie został zniszczony w czasie wojny dzięki... Niemcom. Schowali go w Muzeum Narodowym (zdjęto go jakoby "za karę" po aferze z tablicami przy Koperniku) i już tam został, dzięki czemu zaraz po wojnie wrócił na pl. Krasińskich a nieco później - jak wspomina Autorka - na Podwale.

  • Gość: [FI L IP] *.home.aster.pl

    Pan Stefan Wiechecki to był kozak, co piórem, jak Kiliński szydłem wywijał.

  • Gość: [Peonia didixi] *.dynamic.chello.pl

    Ech, Wiech... To była literatura mojej młodości! Dzięki za przypomnienie!

  • varshava

    @Lavinka: wiadomo już czemu ten cząstkowy sukces tamtych dni zawdzięczamy.

  • varshava

    @Hanula, Filip,Peonia: mistrz nad mistrze.

  • varshava

    @Wczorajidzis: pełna racja. Ino pałasza musieli po wojnie dorobić. Reszta - nieruszona.

  • hrabia_piotr

    Jeszcze przez momencik tuż po wojnie* stał przed Muzeum narodowym.

    * W Warszawie, jak się mówi o "wojnie", to chodzi o Drugą Wojnę Światową. Każdą inną trzeba nazwać z imienia :)

  • varshava

    No tak, ale jeśli Wiech pisał w 1936 r. "przed wojną" to z tego własnie względu, że u nas "Wojna" to "Wojna" rzecz należało wyjaśnić.

  • wczorajidzis.blogspot.com

    Wiadomo że pojęcie "wojna" oznacza u nas domyślnie drugą. A w takim Jukeju The Great War to domyślnie pierwsza. Co kraj to obyczaj.

  • stolicaiokolica

    U Rusa (jak mawiała moja śp. Babcia) jest jeszcze Wielka Wojna Ojczyźniana.

    A za Wiecha zawsze piwo! Kilińszczak też zresztą obrośnięty legendą harcmistrza Alka Dawidowskiego i jego napisu na Muzeum "Jam tu. Ludu W-wy. Kiliński Jan".

  • milexica

    Fajna ta inicjatywa z baśniami i opowiadaniami. Czytam Twoj post jako trzeci i coraz bardziej mi się podoba. Jako niewarszawianka nie znałam wcześniej.

  • varshava

    @Wczorajidzis: no tak, co kraj to obyczaj.
    @stolica: no tak, tylko dla nich to jest II wojna, która z ich punktu widzenia zaczęła się w 1941. Cytat super.

  • varshava

    @Milexica: bardzo się cieszę i dziekuję w imieniu swoim i wszystkich członków grupy:)

  • hrabia_piotr

    A tak swoją drogą, to fajne zdjęcie.

  • lavinka

    A też racja, zapomniałam pochwalić, niecodzienny kadr. Tzn. nigdy mi się nie rzucił w oczy.

  • Gość: [warszawista] *.warszawa.vectranet.pl

    Dzisiaj też by się przydał taki Jan Kiliński

  • hanula1950

    STAROPOLSKIM OBYCZAJEM,
    KIEDY W WILIĘ GWIAZDA WSTAJE,
    NOWY ROK ZAŚ CYFRĘ ZMIENIA,
    WSZYSCY WSZYSTKIM ŚLĄ ZYCZENIA.
    PRZY TEJ PIĘKNEJ SPOSOBNOŚCI
    I JA ŻYCZĘ CI RADOŚCI,
    ABY WSZYSTKIM SIĘ DARZYŁO,
    Z ROKU NA ROK LEPIEJ BYŁO.

  • varshava

    @Hrabia, Lavinka: dziękuję!:)

  • varshava

    @Warszawista: ja tak nie uważam.

  • varshava

    @Hanula: Dziękuję serdecznie i nazwajem wszystkiego dobrego!:)

  • kawa_marago

    pan Piecyk ciekawie tez o królu Zygmoncie opowiadał:
    " Za króla Zygmonta tak samo było. Zabawić się nie było gdzie. Same kościoły. Król był facetem nabożnem, ale któże wytrzyma krugom na nieszporach siedzieć.
    A w Warszawie rzecz druga - Fukier przyzwoite knajpe na Starówce prowadził, a także samo na Saskiej Kępie Pod Dębem i na Bielanach u Bochenka w gaz można było uderzyć, ma się rozumieć bez nadużycia, po królewsku. Totyż nic dziwnego, że król te przeprowadzkie uskutecznił, ale krakowiaki stale i wciąż na niego pyskują."


    skorpionik.ovh.org/wiech/Helena_w_stroju/wiech.html

  • varshava

    haha! Helena w stroju niedbałem!:D Doskonale, Kawa_Marago, a i Zygmont się pojawia na zdjęciu to nadmienić wypadało. Zabawić się nie ma gdzie, ale Kraków wzruszający;)

    "Kraków owszem, niczego sobie miasteczko, nie można powiedzieć, ale za bardzo wzruszające. Pierwszego dnia wylatasz pan na ulicę warszawskiem krokiem i z miejsca się pan obcinasz, zwalniasz pan. Zaczynasz pan sobie mimowolnie jak wszyscy langsam-pomalutku spacerować. Przestaje się panu śpieszyć. Oglądasz pan narodowe pamiątki, kościoły i temuż podobnież. Tu pan wpadniesz na nieszpory, tu znowuż odwiedzisz nieboszczyków, polskich króli. Chodzisz pan, chodzisz, zwiedzasz pan te wszystkie grobowce, tak się panu powolutku przyjemnie na duszy robi, płakać się chce, wsiadasz pan w mały dziecinny tramwaj i na smentarz pan zapychasz plac dla siebie i dla całej rodziny obejrzyć. Takie wzruszające miasto."

  • sad.a.5

    Wesolych Swiat!:)

  • 0ida

    Budownictwo warszawy po II wojnie nie jest jeszcze tak tragiczne jak piszesz.

  • varshava

    @0ida:
    o_O
    ale nikt tu nic takiego nie napisał.

Dodaj komentarz

© Warszawa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci