Menu

Warszawa

Miasto na wskroś mnie przeszywa

Mickiewicz wielkim poetą był?

varshava

Drodzy warszawscy Uczniowie, nie ma co się łudzić: wakacje się kończą, a takie widoki

rzadziej będą cieszyć nasze oczy. Czas więc powrócić do książek i do naszego wielkiego wieszcza - Adama Mickiewicza. A jak zapytam kim on był, wszyscy zgodnym chórem odrzekną: "Mickiewicz wielkim poetą był!". Jakże by inaczej! Dlatego konia z rzędem temu, kto pokaże mi miasto w Polsce, w którym nie byłoby ulicy Mickiewicza (w Warszawie jedna z najdłuższych na Żoliborzu!). W wielu miastach stoi też jego pomnik, nie mogłoby przecież być inaczej i w stolicy!  

Pomnik, który znajduje się przy Krakowskim Przedmieściu został odsłonięty (zresztą nie bez licznych sprzeciwów) dokładnie w setną rocznicę urodzin poety - 24 grudnia 1898 r. Jego autorem był Cyprian Godebski, a statuę, mierząca 4,5 m odlano we Włoszech. W 1942 r. pomnik został wywieziony przez wojska niemieckie, ale po wojnie udało się odnaleźć głowę i kawałek torsu. Jako trzeci odnowiony warszawski pomnik wrócił na miejsce w styczniu 1950 r. i tak stoi dumnie do dziś. 

Warto trochę skruszyć posągową postać Mickiewicza i pamiętać, że był człowiekiem jak każdy inny, a jego poezja nie do wszystkich musi trafiać. Jak pisał Boy "Mickiewicz to posąg z brązu w naszym narodowym kościele: czuwano pilnie , aby na tym posągu nie było rysy. Wszystko od początku do końca musiało być w nim jednolite. Musiało być piękne, musiało być wielkie-życie i dzieło. Skoro powiedział, że on i ojczyzna to jedno, dotknąć go znaczyło targnąć się na samą ojczyznę! Ten człowiek tak bezwzględnie atakowany, tak namiętnie zwalczany za życia, stał się narodowym TABU".

I Julian Tuwim drwił sobie z tego sztucznego nieraz uwielbienia poety (którego prywatnie cenił) pisząc w "Cicer cum caule":

"Przeprowadziłem śród znajomych następującą ankietę - 'Proszę sobie wyobrazić, że stał się cud. Chopin i Mickiewicz zmartwychwstali! Pozwolono im, z łaski zaświatowych czynników decydujących, spędzić w Warszawie dwie godziny. Mickiewicz winien zużytkować ten czas na wieczór autorski, Chopin na recital fortepianowy. Występy ich muszą odbyć się w dwóch rożnych salach, ściśle o tej samej porze. Nikomu z publiczności nie wolno pójść na połowę koncertu Chopina, a potem na połowę wieczoru Mickiewicza, ani odwrotnie. Albo-albo. Na co pan(i) pójdzie?' Wszyscy, bez wyjątku, oświadczyli, że poszliby na Chopina."

Tak, że jeśli nie podobają Wam się "Dziady", idea polskiego mesjanizmu etc. - nie martwcie się, to jest całkiem normalne;-) 

Komentarze (57)

Dodaj komentarz
  • ikroopka

    'Dziady' mi sie podobały, ale wybrałabym Chopina;)

  • varshava

    I ja wybrałabym bez wątpienia Chopina. taka już chyba po prostu przewaga muzyki nad słowem mówionym. Chociaż.. gdyby wybór brzmiał Tuwim-Chopin - bez wątpienia wybrałabym tego pierwszego:D

  • abs-urd

    Ja umierałem na lekcjach o Konradach, Gustawach etc.. w ogóle kanon lektur obowiązkowych w szkołach powinien podlegać całkowitej rewizji raz na 20 lat. Tak uważam.

  • drugi_marcin

    no bez przesady, wyrzucić Mickiewicza? To jednak jest element naszej tożsamości narodowej, mamy rezygnować z siebie?

  • abs-urd

    Nie napisałem żeby go wyrzucać (choć to ciekawy pomysł!) tylko by zrewidować kanon lektur. Inni poeci nie budują naszej narodowej tożsamości? Ona zawsze musi się opierać na tragizmie i robieniu z siebie ofiary, rozrywaniu koszul, wołaniu do Boga (którego może wcale nie ma)? Ok, niech zostanie Mickiewicz, ale niech się go nie międli miesiącami. Omówione - i dalej. U mnie w szkole to się ciągnęło chyba cały semestr.
    I dalej - inni też budowali naszą narodową tożsamość - taki przytoczony w tym wpisie Boy na przyklad. Dlaczego jego w kanonie lektur nie ma? Albo mi nic o tym nie wiadomo. Wciąż chowamy kolejne pokolenia pożal się boże romantyków, zacofanych, niezdolnych do budowy czegokolwiek, tylko do rozczulania się nad sobą.
    Takie jest moje zdanie, dziękuję za uwagę ;-)

  • drugi_marcin

    To gdzie ty do szkoły chodziłeś, u mnie mickiewicza omawiano normalnie. a "Pan Tadeusz" już np. nie jest taki bogoojczyźniany. Dla mnie jak ktoś jest Polakiem to chyba jednak powinien znać Mickiewicza, bo to on wlasnie kształtował mentalnosć tego narodu w dużym stopniu. Można próbowac to oceniać, ale powtarzam - nie można rezygnować z siebie.
    To że wiesz jak bylo, tez może być pozytywną lekcją na przyszłość. Romantyzm nie wyklucza budowania.

  • kawa_marago

    otóż to, ab-surd! kolejne pokolenia tresowane na polo-romantycznej sieczce.
    dość smutne jest to, że te wszystkie dzieła epokowe polskiej literatury są zazwyczaj do bólu proste- wszystko jest podane kawa na ławę, nic nie trzeba interpretować. nie ma praktycznie wymagającej myślenia klasyki literatury światowej albo i ją się na lekcjach "upupia".

    efekt jest taki, że nawet jeśli ktoś sam sięga potem po wielkie dzieła np. prozy XX wieku, to albo nie rozumie, albo udaje, że rozumie. szkoła nie daje narzędzia, nie uczy czytania- uczy tylko PRZERABIANIA lektur.

  • wczorajidzis.blogspot.com

    Skoro już o pomniku mowa, to dodam w ramach ciekawostki, że podczas odsłonięcia przemówienie miał wygłosić Henio Sienkiewicz, wybitny przedstawiciel kolejnej epoki literackiej. Jednak władze carskie stanowczo sprzeciwiły się slamowi Henia i cała ceremonia odsłonięcia przebiegła w milczeniu. Planowane przemówienie Henia ukazało się potem drukiem w prasie.

    Fotkę z odsłonięcia dawałem u się.
    wczorajidzis.blogspot.com/2011/02/krakowskie-przedmiescie-w.html

  • lavinka

    Pomnik jak pomnik, ale kute ogrodzenie, to jest dopiero majstersztyk!

  • abs-urd

    Rezygnuję z Mickiewicza z wielką chęcią - ale to nie znaczy, że rezygnuję "z siebie" jak piszesz kolego. Nie dziel ludzi na Polaków i nie-Polakow na podstawie mickiewiczowskiego kryterium, bo to słabe, żadne kryterium. Nie lubię "wieszcza" i już, mam do tego prawo, uważam, że jego wplywy na naszą mentalność więcej złego niż dobrego dały.
    Jesli "Pan Tadeusz" nie jest bogoojczyźniany to ja jestem krzak ognisty. Jezu. Przecież tam się tylko ta narodowa tematyka przewala.
    Do: Kawa-marago - racja PRZERABIAMY lektury, na miał!
    Do: Wczorajidzis: Sienkiewicz, chryste,kolejny przykład "wielkiej polskiej literatury"!

  • wczorajidzis.blogspot.com

    Jeśli o literaturze mówimy, zdecydowanie wolę Mickiewicza od Sienkiewicza i to wcale nie ze względu na mniej czy bardziej skuteczny wydźwięk patriotyczny (prawie wszystko pod zaborami miało takowy), tylko dla mnie Micek Adamowicz był o wiele łatwiej przyswajalny niż HS. Wolałem "Dziady" niż Trylogię, serio. Wolałem wiersze Mickiewicza od nowelek Sienkiewicza, które najzwyczajniej mnie nużyły.

    Ale i tak produkcji żadnego z tych panów nie czytam do poduszki, moje klimaty lokują się w innych epokach literackich i nie zawsze w kraju ojczystym.

  • drugi_marcin

    Masz prawo go nie lubić i ja też wolę innych. Uważam tylko, że nie można rezygnować z czytania tego co w dużej mierze stanowiło o nas, o Polakach i wpłynęło na naszą rzeczywistość.
    Zresztą z Mickiewiczem to jest od ściany do ściany : albo go kochamy i złego słowa nie można powiedzieć, albo nienawidzimy i wieszamy psy na wszystkich, którzy odważą się nieśmiało stanąć w jego obronie.

  • varshava

    Bardzo mi się podoba ta dyskusja!
    Ja jestem skłonna przychylić się do tezy, że należy weryfikować kanon lektur szkolnych raz na jakiś czas. Nie jestem zwolennikiem całkowitego wyrzucania Mickiewicza ze szkół, ale bez wątpienia przydałoby się trochę równowagi. U mnie w szkole wiele jej nie było, jednak przeważała wizja narodowo-martyrologiczna. A trzeba zauważyć, że jest w polskiej literaturze także trochę świeżości, lekkości i zupełnie innego podejścia. (i chyba chodzi mi najbardziej o wiek XX, bo nawet konkurencyjny względem romantyzmu polski pozytywizm był jednak ciężki - cóż, taka to nasza historia).
    Boy, którego tu przytoczyłam nie był skrajny, jak sugerujesz Drugi_marcinie, on tylko chciał go odbrązowić, o ile wiem cenił Mickiewicza bardzo, ale nie chciał z niego zrobić posągu trwalszego niż ze spiżu.;)
    No i "Pan Tadeusz" jest jednak bogoojczyźniany (co nie musi być traktowane jako wada lecz jako jedna z cech tego poematu). Boy i nad tym dziełem się pochylał, interpretując je z innej, nowej strony- ciekawy tekst można znaleźć tu: Robak wojskowy i cywilny (trzeba nacisnąć "czytaj dalej")

  • varshava

    @Lavinka: absolutnie się zgadzam, jest niesamowite!

  • varshava

    @Wczorajidzis: Świetne zdjęcie z odsłonięcia pomnika! Rewelacja!

  • abs-urd

    Tylko ja się boję, że zbyt wielką wagę przykładamy do tego "co o nas stanowiło". Zresztą znów - czy rzeczywiście o wszystkich Polakach? Nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy monolitem, w każdym narodzie są pęknięcia i różnice. Nigdy nie było tak, że Mickiewicza wszyscy wielbili. I niech tak zostanie.
    Do: Wczorajidzis: no ja też wolę co innego, ale samo już nazwisko Sienkiewicza w tej wymianie zdań wzburzyło moją krew!:D

  • nkinch

    Dobrze się czyta. Połączenie merytorycznego profesjonalizmu z nienachalnym, na pozór lekkim tematem. Świetny pretekst, jeszcze lepsze wykorzystanie go do celów edukacyjnych, rozwojowych. Tekst prowokujący do rzetelnego przemyślenia sprawy :-)

    Gratuluję i zapraszam na blog, który prowadzę z blogerką K.

    blogerka M

  • Gość: [R.] 195.117.255.*

    Poeta jak każdy inny, a wywyższa się go ponad wszystko.
    Za to ja lubię pierwsze zdjęcie, gdzie tak ładnie?

  • drugi_marcin

    Nie mówię, że jesteśmy monolitem - dlatego jestem za tym, żeby lektury były różne, a nie, że wyrzucamy to co nam się akurat nie podoba. Od ściany do ściany, zawsze skrajności. Pokażmy różne nurty i idee, które były w naszym kraju.

  • abs-urd

    No i doszliśmy do konsensusu, bo i ja o tym piszę (o równowadze!)

  • varshava

    No i konsensus jest, wszyscy się zgadzamy, że Mickiewicza pominąć nie można, ale też i wychwalać bezrefleksyjnie nie powinniśmy tego poety.
    :)

  • varshava

    @Nkinch: bardzo dziękuję za te miłe słowa, ucieszyły mnie bardzo!
    W wolnej chwili zajrzę:)

  • varshava

    @R: o Tu..
    Mam nadzieję, że link się otwiera:)

  • wczorajidzis.blogspot.com

    Ja nie wyobrażam sobie rezygnacji z omawiania zarówno pana M. jak i pana S., niezależnie od osobistej niechęci do twórczości tego drugiego. Z drugiej jednak strony coraz ciężej będzie egzekwować od młodzieży szkolnej nie tyle zrozumienie co w ogóle zapoznanie się z lekturą. A uważam, że każdy powinien łyknąć trochę oryginalnego tekstu z epoki (a nie z bryków), żeby "poczuć klimat" i stwierdzić czy mu odpowiada. Niestety, wg statystyk, czytanie jako takie i czegokolwiek dla przedstawicieli naszego umęczonego, powstańczego i krwią broczącego narodu, jest bardziej karą niż doznaniem estetycznym.

  • nkinch

    Raz jeszcze gratuluję świetnego tekstu i umiejętności motywowania innych do zabrania głosu w dyskusji :-)
    Pozdrawiam
    blogerka M

  • ikroopka

    Boya nie ma w kanonie? a był!

  • varshava

    @Wczorajidzis: otóż to:)
    @nkinch: mam wdzięcznych czytelników:)

  • varshava

    @Ikroopka: nie przypominam sobie... Co najwyżej jako tłumacz Balzaca;-) A swoją drogą pamiętam, że okładka "Ojca Goriot", którego miałam z biblioteki szkolnej wyglądała tak przerażająco - twarz wykrzywiona w potwornym grymasie- że na tłumacza już nie zwróciłam uwagi;-)

    Ty miałaś Boya w szkole? A co czytaliście?

  • abs-urd

    Ja tam się nie znam, ale wszedłem na stronę MEN, w kanonie Boya ani widu ani słychu. Są za to takie perełki:
    - Przykłady literatury biograficznej i pamiętnikarskiej: Paweł Zuchniewicz - Wujek Karol.
    Kapłańskie lata Papieża
    - Jan Paweł II - Pamięć i tożsamość
    - abp Kazimierz Majdański - Będziecie Moimi świadkami..."
    - Biblia
    itd.w naszym świeckim państwie dziateczki czytają pod krzyżem w każdej sali.

  • Gość: [R.] 195.117.255.*

    Daleko od Warszawy!:D

  • drugi_marcin

    W sumie - Twoje zalecenie rewizji kanonu lektur się dokonuje, tylko Ty tego nie dostrzegłeś. Twoje lektury pochodzą z listy z czasów ministrowania Romana Giertycha. Ja w każdym razie widzę na liście lektur np. Kafkę. Goethego,Witkiewicza, Horacego, Dostojewskiego, Camusa... nie jest chyba tak źle?

  • abs-urd

    Kanon lektur od 2007 r. nie uległ wielkim zmianom, a Kafkę i Camusa to masz na liście lektur do matury ROZSZERZONEJ.
    Zresztą, ja skończyłem liceum kilka lat przed Giertychem i Biblię już miałem oraz inne ciekawe opowiastki.

  • wczorajidzis.blogspot.com

    Skoro wjechaliśmy na tematy szkolne, to ja zabiorę głos - matura 1994.

    Biblię też miałem, i Camusa, Kafkę i parę innych rzeczy. Co z tego, skoro w moim LO opracowanie lektur polegało na tym, że trzeba było się ich dosłownie uczyć na pamięć i pisać testy ze szczegółowej znajomości treści, niezależnie od jej zrozumienia (np test z całości Beniowskiego z pytaniami o kolory ubrań bohaterów itp - idiotyzm). Podstawą do "przerabiania" lektur była dla mojej polonistki - która niestety nadal pracuje w owym LO - zmuszenie uczniów do nauczenia się książki niemal od deski do deski ("bo inaczej nie ma sensu jej omawiać"). Przy czym już podczas samego omawiania nikt nie brał udziału w lekcji, bo wszyscy uczyli się już na zapas treści kolejnej książki. Klasa miała laski z polskiego od góry do dołu, za to KANON żeśmy przerobili, a jakże.

    Tyle moich refleksji. Ciekawe, że mimo usilnych starań kobieta od polskiego nie zniechęciła mnie do czytania książek w ogóle, ale faktem jest że na wielu Wielkich Autorów patrzeć dziś nie mogę i być może nie jest to zasługa ich twórczości, że nudna czy niestrawna, ale takiego właśnie jak opisałem procederu.

    Żałuję, że w tzw kanonie nie wykorzystuje się w zasadzie w ogóle literatury brytyjskiej. No, ale to sobie powetowałem później.

  • kawa_marago

    też mi kanon: proste do bólu bogo-ojczyźniane utwory, natrętnie umoralniające nowele. chyba jakiś przypadek sprawił, że "Nad Niemnem" jest niby klasyką literatury a identyczny bełkot czyli "Trędowata" jest uznawana za powieść dla kucht.

  • kawa_marago

    komciujcie komciujcie, dobijemy do CZTERDZIEŚCI I CZTERY. LOL.

  • varshava

    @Kawa_marago: rozbrajasz mnie!
    A co do kanonu, to jest jak sądzę różnorodny - bo i religijne i bardzo niereligijne można w nim odnaleźć lektury. Myślę sobie, że omawianie biblii nie jest bez sensu wziąwszy pod uwagę chrześcijańskie korzenie naszej cywilizacji (tak samo jak sięgamy do korzeni starożytnej Grecji itp., ostatecznie korzeni jest bardzo wiele). Poza tym - wiele osób prędzej pozna prawdy biblijne na polskim niż na religii. Chociaż faktycznie, "Wujek Karol" to już przegięcie:D
    Co do Kafki, to ja go nie miałam, musiałam sama do niego trafić. a Goethego jakieś marne fragmenty.

    Wczorajidzis - no niestety, nienajlepsi nauczyciele (a ponieważ są najliczniejszą grupą zawodową w Polsce - trafiają się wśród nich i słabi) są główną przyczyną zniechęcenia uczniów do rożnych dziedzin wiedzy. Najgorzej chyba w tym przypadku z matematyką, królową nauk, która daje tyle satysfakcji - a tak mało osób o tym wie... większość moich znajomych niechętnych matematyce twierdzi, że miała słabych nauczycieli tego przedmiotu.. widać i do czytania można zniechęcić...

  • drugi_marcin

    No, a nie jest tak, że wszyscy muszą zdawać maturę rozszerzoną z języka polskiego?

  • abs-urd

    Co nie zmienia faktu, że pewnie i tak lektury te są, jak to zgrabnie ujęła "Kawa-Marago" PRZERABIANE.
    A jak dobijemy do 40 i 4?? koniec dyskusji. Adam Mickiewicz mówi "pas!" Za dużo słów, za dużo głów, za mało mesjanizmu!:D

  • kawa_marago

    no właśnie: katolicy Biblię znają o tyle, o ile przerobili ją na polskim. im dłużej się temu przyglądać, tym żałośniej to wszystko wygląda.

  • wujekbronek

    ciekawa dyskusja ale już chyba wygasa :-)
    W kanonie lektur za moich czasów znalazłem tylko kilka, które mnie interesowały. Tytuły nieistotne bo każdy Polak i Polaczka ma swoje własne ulubione... czy nie? :-)
    Chyba każdy z nas proponując jakiś kanon musi się liczyć, że z połowa społeczeństwa zaprotestuje. Nie ma łatwo :-)

    A wybrałbym Chopina bo jeśli słuchać to wolę muzykę a jeśli słowo pisane - to wolę sam poczytać :-)
    Ha, przemknęło mi po głowie: Chopin może mieć też walory smakowe :-)

  • abs-urd

    Kawa- jak dla mnie nawet po polskim biblii nie znają. Zresztą co to znaczy znać biblię? Tak sprzecznej wewnętrznie książki nie ma chyba na świecie.

  • varshava

    @Wujekbronek: racja i dlatego dyskusja raz na jakiś czas wraca w mediach i zawsze wzbudza wielkie emocje. Nie ma się jednak co dziwić, to przeczytane lektury i związane z nimi przemyślenia kształtują w dużej mierze naszą mentalność.
    Też wolę sama czytać -choć czasami zdarza mi się zachwycić czyjąć interpretacją - na przykład na zawsze w pamięci pozostanie mi interpretacja "Kwiatów Polskich" czytanych przez Zbigniewa Zapasiewicza. Miałam szczęście usłyszeć to na żywo.

    Chopin o walorach smakowych? Znam kogoś kto widzi kolory słów i liter (nie wiem czy dźwięków też, zapytam przy okazji), ale o odczuwaniu smaku w tym kontekscie jeszcze nie słyszałam:)
    Pozdrawiam!

  • varshava

    no, a Biblia - ważnym tekstem kultury jest, choć pewnie wiele zależy od tego jakie jej fragmenty wybierzemy do interpretacji. Nie wiem czy są jakieś z góry narzucone, czy raczej nowy niż stary testament w szkole się omawia?
    Ciekawa sprawa z religią wyznawaną przez większość Polaków nie mających jednocześnie o niej wielkiego pojęcia. Ot, paradoks.
    Choć gwoli sprawiedliwości - na pewno wielu jest takich co zna jej zasady, a ja generalizuję, na nich przenosząc ignorancję.. mas (sic!)

  • kawa_marago

    to na 40 i 4 zrobię comming out: z synestetyków znasz jeszcze mnie :) ja słyszę na kolorowo.

  • varshava

    Z wrażenia złamię pieczęć 40 i 4 i dodam kolejny komentarz! Zjawisko synestezji mnie absolutnie fascynuje od niedawna (odkąd wiem, że ma to moja znajoma), a tu się okazuje, że Kawa_Marago, z którą kilka lat w jednej klasie przesiedziałam ciągle słyszy kolory! COŚ NIESAMOWITEGO!

  • abs-urd

    No nie! Nie udało mi się załapać na 40 i 4!!
    A moja dziewczyna też jest synestetykiem. Twierdzi np. że moje imię jest różowo-fioletowe. Nie wiem czy to dobrze czy źle;-p ale jak widac zdarzają się takie osoby, do tej pory myślałem, że tylko ona tak ma. To znaczy czytałem, że mają tak też często artyści - malarze, poeci itp. Ale Mickiewicz na pewno tego nie mial, jest tak banalny! :p

  • kawa_marago

    Mickiewicz za to był syfilitykiem. hyhy.

  • abs-urd

    Tez na S

  • drugi_marcin

    a skąd wiecie czy nie miał tak z odczuwaniem świata kolorami? Pierwszy lepszy fragment:

    "I szła lasem na wzgórek pochyło wyniosły,
    Ocieniony, bo drzewa gęściej na nim rosły.
    W środku szarzał się kamień; strumień spod kamienia
    Szumiał, tryskał i zaraz, jakby szukał cienia,
    Chował się między gęste i wysokie zioła,
    Które woda pojone bujały dokoła"

    jak dla mnie ten czlowiek odbierał świat wieloma zmysłami. może nawet był wrażliwszy od innych. Przestańmy w końcu Mickiewicza tylko w szufladkę "Dziady" wkładać.

  • abs-urd

    Ja tam jestem też bardzo zmysłowy ;-)

    A co do Mickiewicza - owszem, wkładam go w szufladkę, bo choćby nie wiem co pięknego napisał, to Dziadami się dla mnie skreślił;-) a na serio - to jestem doskonałym przykladem tego jak szkoła może zniechęcić do jakiś dziedzin.

  • wujekbronek

    varshawa
    ku wyjaśnieniu: Chopin o walorach smakowych operuje liczbą 40 :-)

  • kawa_marago

    to jakiś wyższy poziom wtajemniczenia, bo nic nie rozumiem z wypowiedzi Wujka :D

  • varshava

    @Wujek: rzeczywiście, wpis był 40, ale to nie rozjaśnia sytuacji;) Chyba, że oddzielimy od siebie 40 i 4 - wówczas pierwszy człon stanowi smakowy Chopin.. a drugi: kolorowe dźwięki Kawa_Marago.:D

  • wujekbronek

    oczywiście, że rozdzielamy: czterdziestkowy Chopin... i kawa o 4tej rano :-)

  • varshava

    Czwarta nad ranem ?

    :) O ile piękniejsza to poezja od.. no.:)

  • wujekbronek

    nad ranem a jakże :-)

  • Gość: [MATEUSZ JASTRZĄB 3F] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    TO JEST ZJEBANE POZDRAWA SPOMS KWIDZYN BANUJCIE Z INETERETU KURWY ZAJEBANE

Dodaj komentarz

© Warszawa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci