Menu

Warszawa

Miasto na wskroś mnie przeszywa

Marymont

varshava

Wiele osób kojarzy dziś nazwę "Marymont" głównie ze stacją metra. Warto sięgnąć więc do korzeni i przypomnieć sobie historię tego miejsca. A rozpoczęła się ona tu, gdzie dziś stoi kościół Matki Bożej Królowej Polski, potocznie zwany "kościołem na górce", przy ulicy Gdańskiej.

Na tej górce pod koniec XVII wieku król Jan III Sobieski postanowił wybudować pałac dla swojej ukochanej żony, Marii Kazimiery d`Arquin, czyli królowej Marysieńki. W tym celu zgłosił się do doskonałego architekta holenderskiego Tylmana van Gameren`a. Budowla powstała w latach 1692 - 1696. Był to piętrowy pałacyk zbudowany na planie krzyża, z którego roztaczał się widok na Wisłę, młyny na Rudawce i Lasek Bielański. Wyglądało to mniej więcej tak:

Źródło

Pałac na wzgórzu pełnił rolę prywatnego miejsca wypoczynku królewskiej pary. I wtedy właśnie powstała nazwa Marymont, od "Marie Mont",  czyli "Góra Marii". To właśnie tu król Sobieski dwukrotnie spotykał się z posłami austriackimi, którzy prosili o pomoc w wojnie z Turkami.

Z Marymontem związana jest anegdota dotycząca spotkania króla ze szlachcicem Zaleskim, które zaowocowało słynnym przysłowiem. Szlachcic ów bardzo chciał dostąpić audiencji u Jana III. Spotkawszy króla nieopodal pałacyku wziął go za zwykłego dworzanina (media nie były jeszcze tak rozpowszechnione i nie każdy znał twarz panującego). Zaleski w rozmowie poprosił "dworzanina" aby ułatwił mu spotkanie z królem. "Co jeśli król się nie zgodzi?" - zapytał przekornie Sobieski. Na to Zaleski odrzekł, że będzie mógł pocałować jego kobyłkę pod ogonem. Kiedy doszło do spotkania w pałacyku i nieszczęsny szlachcic zorientował się o swojej pomyłce król przypomniał mu jego nieparlamentarne słowa i zapytał co teraz będzie. Zaleski zachował zimną krew i odrzekł "Słowo się rzekło, kobyłka u płotu". I przysłowie to funkcjonuje w naszym języku do dziś.:-)

W latach dwudziestych XVIII wieku pałacyk odkupił od rodziny Sobieskich kolejny król Polski - August II Mocny. Dokonał przebudowy i urządził obok duży zwierzyniec. Królom Augustowi II Mocnemu, Augustowi III i Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu miejsce to służyło jako pawilon myśliwski podczas polowań organizowanych w Lasku Bielańskim i Puszczy Kampinoskiej. Posiadłością w dzierżawie zarządzali także poseł angielski Wronghton, a później marszałek koronny Franciszek Rzewuski.

W 1796 r. pałacyk przeszedł w posiadanie rządu pruskiego, a następnie stał się własnością skarbu państwa Królestwa Polskiego. W 1820 r. otworzono tu pierwszą wyższą szkołę rolniczą na ziemiach polskich, czyli Instytut Agronomiczny. Dokonano tu wówczas istotnych zmian, jedną z nich było utworzenie kaplicy. W 1862 r. szkoła przeniosła się do Puław. Budynki przeszły w posiadanie wojsk rosyjskich, które utworzyły tu koszary i wycofały się dopiero w 1916 r. na skutek działań wojennych. W popadającym w ruinę pałacyku księża Marianie ponownie otworzyli kaplicę, którą po I wojnie światowej przebudowano i w 1924 r. w miejscu dawnego pałacyku królowej Marysieńki stał już kościół. W czasie II wojny zniszczeniu uległo sklepienie nad prezbiterium kościoła. Szkody naprawiono tuż po wojnie, natomiast w latach 1956 - 1960 budynek rozbudowano. Obecnie jest to kościół trzynawowy z łukowym prezbiterium. W środku urządzony jest skromnie i przypomina raczej ascetyczne wnętrza świątyń protestanckich.

Każdemu kto będzie miał możliwość polecam wysiąść na stacji metra Marymont (lub przyjechać tramwajem, autobusem, rowerem - możliwości jest multum) i skierować swe kroki ku górze. Po pokonaniu kilkudziesięciu schodków znaleźć się można bowiem w miejscu królewskim!

Komentarze (8)

Dodaj komentarz
  • abs-urd

    trochę szkoda tego pałacu.

  • arturr_g

    Od "tyłu" zupełnie nie przypomina baroku, za to front! Piękny! ;)

  • wczorajidzis.blogspot.com

    Pałacu szkoda, ale pewnie była opcja: przebudować albo zburzyć.

  • varshava

    @Abs-urd: zapewne tak. Ale kościółek jest na tyle urokliwy, że rekompensuje tę stratę.
    @Arturr_g: cały jest piękny:-)
    @Wczorajidzis: po prostu księża Marianie zajęli tę kaplicę i uznali takie zagospodarowanie budynku za najlepsze. Trudno powiedzieć co by było gdyby ktoś inny przejął to wówczas w posiadanie.

  • wczorajidzis.blogspot.com

    No więc trudno dyskutować. Sam rzadko się tam pojawiam, bo mi jakoś nie po drodze skręcać. Ostatnio byłem wczesnym latem/późną wiosną, gdy zbierałem materiał do "Wciera i siewodnia". Ale ten teren jeszcze wymaga mojej eksploracji, bo dużo fajnych domów tam stoi.

  • Gość: [Rex] 195.117.255.*

    To prawda, okolice są piękne. Ale raczej wiosną, latem i wczesną jesienią.

  • varshava

    @Wczorajidziś: oj tak, warto tu przyjechać.
    @Rex: jak wszedzie późną jesienią nie jest najpiękniej. Ale nie oszukujmy się, zimą, gdy spadnie śnieg, jest już ciemno, koscioł jest pięknie oświetlony, a wokół panuje ta niezwykła śnieżna cisza - jest to widok bajeczny. Więc zimą też warto przyjeżdżać:-)

  • Gość: [niewarszawianka] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Dziękuję za piękne przybliżenie historii Marymontu .

© Warszawa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci